#0001 Czy dysk może wypaść? Odkrywamy kulisy dyskopatii.

DYSKOPATIA

W pierwszym odcinku naszej serii bierzemy na warsztat słynną autodiagnozę – wypadający dysk.

Najnowsze badania wskazują, że z bólem pleców boryka się około 80% populacji, a dyskopatia, a innymi słowy przepuklina jądra miażdżystego, jest jedną z najczęściej diagnozowanych przypadłości. Czy zatem jest się czym zamartwiać? Czy dysk w ogóle może wypaść?

Zespół specjalistów Fizjo4life Michał Dachowski, Jakub Nowosad i Piotr Nadulski dyskutują na temat schorzeń krążka międzykręgowego.
Odpowiemy na pytania:

Jakie badanie obrazowe będzie najlepsze do postawienia trafnej diagnozy?
Jakie są objawy dyskopatii?
Czy dyskopatia jest bolesna? Jak ją leczyć?
Czy przy dyskopatii konieczne jest ograniczenie ruchu?
Jak interpretować ból kręgosłupa?
Czy powinno się stosować pasy stabilizujące?
Czy ból pleców zawsze związany jest ze stanami zwyrodnieniowymi kręgosłupa? Czy zmiany zwyrodnieniowe bolą?
Jak długo może potrwać proces regeneracji?

Zapraszamy do #talks4life i zrozum swoje ciało lepiej!

* Uwaga, informacje zwarte w naszych podcastach nie stanowią porady medycznej i nie mogą być jako taka porada traktowane. Publikowane w nagraniach treści mają charakter informacyjny i autorzy nie ponoszą odpowiedzialności za skutki działań podejmowanych w oparciu o te treści. Każdy problem fizjoterapeutyczny wymaga bezpośredniej konsultacji ze specjalistą, do czego zawsze ogromnie zachęcamy.

Transkrypcja podcastu

Michał Dachowski: Witam Was w Talks4life. Dzisiaj razem ze mną są…

Kuba Nowosad.

Piotr Nadulski.

I porozmawiamy sobie trochę o takim jednym micie, czyli wypadniętym dysku. Tak to się potocznie mówi. A nas, fizjoterapeutów, to bardzo boli.

Kuba Nowosad: Tak, to często słyszymy od pacjentów, że ktoś pojawia się i mówi, że wypadł mu dysk, że dysk nie jest na miejscu, że poprosi o wstawienie tego dysku. Tak że to prawda, często się z tym spotykamy, a okazuję się , że to nie do końca tak jest, że ten dysk tak naprawdę nie wypada i ciągle jest na swoim miejscu.

Ja mam do tego anegdotę, zawsze jak przychodzą ludzie do mnie, że wypadł dysk to mówię: „A gdzie on jest? Na podłodze? Albo czy pani ma go w torebce?”. To dobrze zawsze ludziom…

Kuba Nowosad: Aha.

Ale ludzie dobrze na to reagują. I myślę, że sam dysk nie może wypaść, bardziej chyba poprawnie nazywane byłoby to, że się wylał.

Kuba Nowosad: To znaczy, tak. No jakby dysk jest bardzo stabilną rzeczą, bo w ogóle dysk to jest nic innego jak potoczna nazwa krążka międzykręgowego, czyli to co, gdzieś tam między każdym jednym z kręgów w naszym kręgosłupie się znajduje. Więc też warto żebyśmy mieli świadomość, co to jest za struktura. I tak jak mówisz, nie ma fizycznej możliwości, żeby ten dysk gdzieś tam z między tych kręgów uciekł.

I mówiłeś o tym dysku, to wewnętrznie jest coś miękkiego, na zewnątrz jest trochę bardziej twarde, nazwijmy to, dalej to jest mocno elastyczne. I naprawdę jest to bardzo, bardzo mocne i wytrzymuje gigantyczne naprężenia, więc uszkodzić to jest naprawdę bardzo ciężko. A takimi objawami, nazwijmy są to dyskowymi, to najczęściej na pewno jest ból, który promieniuje do końca nogi.

Piotr Nadulski: Dokładnie. Może zaczynać się od pośladka, ale zazwyczaj jest to ból ciągnący, promieniujący, drętwiejący wzdłuż kończyny dolnej. Raczej po tylnym paśmie, ewentualnie po bocznym, po bocznej części nogi.

Kuba Nowosad: Też chyba warto powiedzieć, że to nie jest tak, że wystarczy, że zrobimy jeden ruch i nam się ten dysk uszkodzi i ta przepuklina się w kręgosłupie lędźwiowym zrobi, tylko musimy mieć świadomość, że to są rzeczy, które zbieramy latami i po prostu czasem ten jeden ruch jest tym jednym ruchem za dużo, który zacznie nam sprawiać dolegliwości, ale to nie znaczy, że my tych problemów nie mieliśmy wcześniej.

Ogólnie też trzeba powiedzieć, że dyskopatię ma każdy. W wieku dwudziestu, trzydziestu lat już jakieś problemy, nazwijmy to natury dyskowej, u każdego występują i są one naturalnymi rzeczami, które troszkę muszą w naszym ciele, nasze ciało się lekko zużywa i takie właśnie problemy z samym pierścieniem, czy samym tak zwanym włóknistym, czy właśnie tą naszą strukturą dysku, muszą być.

Piotr Nadulski: Dokładnie. To jest tak, że to są po prostu normalne zmiany przypływające wraz z wiekiem. Wraz jakby z upływem lat, możemy mieć coraz więcej różnych zmian, nie tylko w kręgosłupie, ale generalnie w naszym ciele i nie każda dyskopatia będzie w ogóle dawała jakiekolwiek dolegliwości bólowe. Ból nie oznacza jakiegoś dużego problemu, nie zawsze oznacza duży problem.

I też ważne, nawet jak dostaniemy rezonans, na tym rezonansie rzeczywiście widać, bo to jest najlepsze badanie do samej dyskopatii. Najlepszym badaniem jest rezonans, jeżeli ktoś w ogóle chce sprawdzić, czy taką chorobę ma. To nawet jeżeli mamy wynik, to można mieć jakieś problemy dyskowe na rezonansie, a można nie mieć kompletnie do nich objawów, są jakby niespójne, albo odwrotnie. Można w ogóle nie mieć jakby na obrazie żadnego wyniku, który powinien nas boleć, a jednak nas kręgosłup boli.

Kuba Nowosad: Tak. No trochę wpadliśmy w taki kult tych badań obrazowych i ważniejsze staje się to, co widzimy na badaniu, niekoniecznie to jak nasze ciało funkcjonuje i jakie mamy rzeczywiście objawy. I tak jak mówisz, to jest tylko jakaś dla nas wskazówka. Też nie zawsze jest wskazanie w ogóle, żeby te badania robić. Ale jeżeli już mamy, to zawsze porównujmy to z pacjentem, tak? To jest to, czego zawsze unikamy, czyli konsultowania opisu, a nie pacjenta.

No i myślę, że najfajniejsze to na początku obejrzeć pacjenta, a dopiero później badania, żeby się nie sugerować tym co rzeczywiście tam w środku jest, tylko zobaczyć, czy ten pacjent ma objawy dyskowe, a one są, powiedzmy to, bardzo klasyczne. I chyba najczęstszym błędem jest to, jak niektórzy lekarze też wypisują nam skierowanie na rehabilitację, czy w ogóle widzimy objawy u pacjenta, że jest sam ból w odcinku lędźwiowym. Jakby sam ból na poziomie samego kręgosłupa z tyłu to rzadko jest dyskopatia, a raczej nawet powiedziałbym, że nigdy nie jest dyskopatia.

Kuba Nowosad: No tak. To co mówisz. Najczęściej takim charakterystycznym bólem dla dyskopatii jest ten ból promieniujący, gdzieś tam wzdłuż nogi, chociaż nawet ten ból wcale nie musi oznaczać, że to jest konkretnie dyskopatia. Myślę, że też takim wyznacznikiem tego, że już coś niepokojącego się dzieje jest na pewno osłabienie mięśni. No to już rzeczywiście świadczy nam o tym, że jakiś problem z przewodnictwem tego nerwu, jakiś ucisk, coś się dzieje.

Piotr Nadulski: Osłabienie mięśni, mamy tutaj na myśli, że wyraźnie w ciągu funkcjonowania dnia codziennego zauważamy, że po prostu mamy mniej siły, na przykład szybciej się męczymy, coraz mniej możemy podnieść.

Też dobrym takim testem dla ludzi, którzy mogą zrobić sobie sami jest, takie dwa testy, to jest: przejdź się na piętach i przejdź się na palcach, jeżeli tego nie możesz to rzeczywiście coś z twoim kręgosłupem może być nie tak. Czyli dwie stopy jakby palce do góry i dwie stopy, i dwie jakby chodzenie na palcach są takim testem bardzo znaczącym dla siły mięśniowej naszych nóg.

Kuba Nowosad: Tak, bo to są mięśnie, które odpowiadają tym miejscom, gdzie najczęściej ta dyskopatia się pojawia, albo będziemy pewnie dzisiaj nawiązywać najczęściej do…

Tak. Do tej struktury lędźwiowej.

Kuba Nowosad: Do lędźwiowej, ona jakby może się pojawić na każdym poziomie naszego kręgosłupa, ale myślę, że z tym, z czym się spotykamy to jest w jakichś osiemdziesięciu jeśli nie dziewięćdziesięciu procentach dyskopatia w odcinku właśnie lędźwiowym.

I też drugim będzie odcinek szyjny, tak? Bo to są najbardziej ruchome oczywiście te odcinki, no i też objawy są bardzo podobne, można powiedzieć, że musi promieniować, tak? Czyli znowu gdzieś po całej ręce, albo po całej nodze. I co chyba też ważne w formie objawu dyskopatii to, to że są asymetryczne, czyli raczej pojawiają się w jednej kończynie, a nie w dwóch naraz. To jest takie mocno klasyczne i obraz mocno wtedy nam mówi o tym, że ta dyskopatia może być.

Piotr Nadulski: Też jakby możemy powiedzieć, że dyskopatia się sama leczy, jakby nawet jeżeli nic nie będziesz robić. Coś co dla nas jest błędem, to było nawet badanie opublikowane w 2017 roku, na podstawie analizy kilku innych badań, które pokazywało, że w ciągu od nawet kilku tygodniu do kilku miesięcy właśnie możemy bez większych wysiłków doznać poprawy objawów, a także właśnie w rezonansie możemy zauważyć zmniejszenie wypukliny, która nam się pojawia.

Kuba Nowosad: Czyli zaraz wszyscy przestaną przychodzić, bo stwierdzą, że to co mówi…

No tak, ale to po co czekać dwanaście tygodniu czy kilka miesięcy jak możemy to zrobić, przyspieszyć ten proces i żyć łatwiej bez bólu, to jest chyba najważniejsze?

Kuba Nowosad: Jak najbardziej, myślę, że w ogóle największym problemem, z jakim się spotykamy jest to, że ludzie kojarzą dyskopatię, jakby konsekwencją dyskopatii jest zaprzestanie jakiegokolwiek ruchu i to jest największy błąd. Bo nasz kręgosłup jest stworzony do ruchu i on jeżeli tego ruchu nie ma, to zaczyna cierpieć. Więc myślę, że tu przede wszystkim powinnyśmy zmienić podejście i nie bać się tego ruchu, bo to jest jak najbardziej wskazane w tych przypadkach.

Piotr Nadulski: Dokładnie. Tutaj ruch jest bardzo istotny, zwłaszcza w przypadku kręgosłupa, bo tak jak wiadomo, nasze ciało składa się głównie z wody i tak samo bardzo duży procent wody jest w tych krążkach międzykręgowych i każdy ruch będzie te krążki nawadniał.

Bo to działa troszeczkę jak gąbka, jakby musimy nacisnąć z jednej strony, albo z drugiej, albo jakby z boku, z tyłu, z przodu, ponaciskać ten krąg, czyli poruszać i odpuścić. I wtedy ta gąbka, ten nasz dysk zacznie się troszkę bardziej nawadniać, a jak się bardziej nawadnia, to jest bardziej elastyczny, no i trudniej żeby –znowu powiem źle dla fizjoterapeutów, nie gańcie mnie – strzelił.

Kuba Nowosad: Tak. I musimy mieć świadomość, że te krążki są słabo ukrwione. Więc to nie jest tak, że tam sobie sam organizm doprowadzi te wszystkie ważne składniki, tylko właśnie my poprzez ruch, tak jak mówiłeś, coś na zasadzie gąbki i wymiany tych płynów, wody, odżywienia. Do tego wszystkie właśnie potrzebny jest ruch.

Piotr Nadulski: Tutaj z doświadczenia właśnie już mogę powiedzieć, miałem raz pracę z pacjentem, który zgodnie z obrazem miał pięć dyskopatii w odcinku lędźwiowym, ledwo mógł się schylać i po pracy kilkumiesięcznej pojechał na narty i śmiało mógł po prostu funkcjonować. Żadna operacja nie była potrzebna w jego przypadku, a oczywiście taką kwalifikację od lekarzy już uzyskiwał.

To też ważne, co powiedziałeś, nie jest ukrwiony? To też sądzę, że powiedziałeś nie jest unerwiony? Czyli jakby sam w sobie ma trochę tam jakby tak zwanych włókien proprioceptywnych, czyli takich czuciowych, trudne słowo, przepraszam, ale jakby sam w sobie nie może nas boleć, bo jakby nie ma żadnego połączenia z naszym mózgiem, co trochę ułatwia.

Kuba Nowosad: Szczególnie to jądro miażdżyste, czyli to co widzimy na rezonansie, że jakby nam się wylewa to co jest tu przepukliną, samo w sobie nie jest unerwione. Problem jest w momencie, kiedy nazwijmy to – wylewając się, zaczyna nam drażnić jakiś nerw. To też bardzo często jakby dyskopatia czy jakiekolwiek dolegliwości wydaję mi się są związana z reakcją zapalną, powstaje stan zapalny w miejscu, gdzie ten kręgosłup jest przeciążony, gdzie pojawia się ta przepuklina i to jest tylko i wyłącznie kwestia jakby zredukowania tego stanu zapalnego, wprowadzenia właśnie ruchu, jakiejś terapii. I może się okazać, że te wszystkie zmiany, które mamy na kręgosłupie, są kompletnie bezobjawowe.

Albo wyleczalne, bo dotknięcie tego kawałka tego naszego jądra miażdżystego do samego układu nerwowego, do nerwu, który gdzieś tam się obok pojawia, no to jest taki stan zapalny, tak jakby impuls do bólu. Tak jak powiedzieliśmy wcześniej, to się wylało – ok, poczekaj, zacznij się leczyć, zacznij się rehabilitować, dlatego że ten kawałek naszego jądra właśnie miażdżystego, tego dysku, który nam powiedzmy sobie, znowu wypadł, może się osuszyć. Tak jak powiedzieliśmy, on troszkę wtedy zaczyna umierać, zaczyna być mniej odżywiony, mniej możemy go uwadniać, przez co staje się mniejszy.

Piotr Nadulski: Jeszcze tutaj właśnie co do ruchu. W momencie kiedy odczuwamy jakiś ból, często nasz układ nerwowy daje nam informację, że każdy ruch będzie wywoływał ból. I znowu my wprowadzając ruch jako rehabilitację, damy informację dla naszego ciała, że ono znowu może się ruszać. Wprowadzimy tolerancję na ten ruch i po prostu tkanka zacznie się wyciszać. Będzie mniej wrażliwa na ruchy wszelkiego innego rodzaju.

Powiedziałeś bardzo ważną rzecz, czyli ból, bo musimy powiedzieć, że ból to tylko informacja. Jakby znowu teraz branie jakichś tam leków przeciwbólowych zaburza nam informację o tym bólu i przez co trochę nasz organizm nie wie, czego nie może, co może dla nas być zgubne.

Kuba Nowosad: Tak. To co często pacjenci opisują jako takie usztywnienie, tak? Że nie mogą się schylić, nie mogą się skręcić, to nie jest nic innego jak po prostu reakcja obronna organizmu, żeby przez chwilę tego ruchu po prostu nie było, tak? Czyli zabezpieczyć. Dajmy też spokojnie czas, żeby ten stan zapalny zszedł, żeby ten ból się zmniejszył i spokojnie te wszystkie ruchy będziemy mogli zacząć wprowadzać powoli.

Piotr Nadulski: Tutaj Michał powiedział właśnie o lekach przeciwbólowych. Tu jest ważna kwestia, bo znowu na sali spotkałem się z przypadkiem, kiedy na diagnostykę przyszła do mnie dziewczyna po zażyciu leków przeciwbólowych, no i troszeczkę to było też utrudnione. Tak że pamiętajcie, jak się wybieracie z takim przypadkiem właśnie czy to jest dyskopatia, czy nie jest, po prostu bolą was plecy i idziecie na wizytę do fizjo, to raczej starajcie się być…

Nie brać, nie zażywać przedtem leków.

Piotr Nadulski: Dokładnie.

Jest też taki jeden lek, który ma zwiotczeć mięśnie kręgosłupa, co chyba w moim przypadku, moich pacjentów, jeszcze nigdy się nie udało.

Kuba Nowosad: Tak. Są rzeczywiście leki, które mają takie działanie. Dość często pacjenci nie najlepiej na nie po prostu reagują. To są często leki, po których nie powinniśmy prowadzić samochodu, możemy czuć się tacy trochę ospali, jest dużo takich ubocznych skutków. Ale no to znowu wracamy, jakby organizm z wieloma rzeczami jest sobie naprawdę w stanie poradzić sam. Musimy tylko odpowiednio się nim zająć i stworzyć mu dobre do tego warunki.

I też bardzo często ludzie przychodzą owinięci jakimś tam pasem, który tak naprawdę, moim zdaniem, kompletnie nie pomaga.

Piotr Nadulski: Tak. Pas jakby znowu może nam wyłączyć, w cudzysłowie, mięśnie i osłabić po prostu to, co ma nas trzymać. Jakby zrobi robotę za mięśnie, mięśnie się osłabią i znowu możemy mieć dolegliwości bólowe.

Jak mamy ten pas, to po pierwsze, pod tym pasem trudniej się ruszać, czyli to co mówiliśmy wcześniej, znowu mamy tą tak zwaną akinezę, czyli brak ruchu w danym miejscu, co utrudnia dopływ tych wszystkich fajnych rzeczy. Po drugie, jak tu się nie rusza, no to wszystkie nasze mięśnie, więzadła i wszystkie tam powiedzmy bierne i czynne stabilizatory naszego organizmu się troszkę wyłączają, przez co leczenie jest znowu utrudnione. I chyba ostatnie, w tym pasie po prostu jest cieplej, a tam jest, jak powiedzieliśmy wcześniej, jakiś proces zapalny i to ciepło może nam ten proces zapalny jeszcze wywindować wyżej, czego nie do końca byśmy chcieli.

Kuba Nowosad: Też jeszcze może warto powiedzieć o tych zmianach zwyrodnieniowych, bo to jest też często tak, pacjent się kładzie i mówi, że bolą go plecy, bo on ma jakieś zmiany zwyrodnieniowe. Ktoś mu powiedział, że ma zmiany zwyrodnieniowe, w opisie są zmiany zwyrodnieniowe i w ogóle wszyscy traktują to jako koniec świata i coś, co koniecznie musi zacząć dawać jakieś dolegliwości. To tak oficjalnie, zmiany zwyrodnieniowe nie bolą.

No to oficjalnie, ale na pewno na ten temat jeszcze zrobimy kompletnie osobny odcinek, więc jeżeli będzie zainteresowanie, to możecie pisać do nas na maila, że jest to fajny temat, mail do podcastu to podcast@fizjo4life.pl. Jeżeli macie jakieś pytania, to też tam można je wrzucić. A my teraz jeszcze wrócimy do tego dysku. No to jak powinniśmy go leczyć? Albo co powinniśmy robić?

Piotr Nadulski: Ja bym zaczął na początku, w momencie kiedy faktycznie ledwo możemy się ruszać, odesłałbym na wizytę do fizjoterapeuty, który troszeczkę swoimi rączkami nam to rozluźni. A dalej, w dalszym etapie przeszedłbym właśnie do trenera. Trenera medycznego, który będzie wiedział, o co chodzi i po prostu popracował z nami ruchem. Uruchomił to, co się nie rusza. Ustabilizował to, co się rusza za bardzo i się za szybko zużywa, w tym wypadku na przykład kręgosłup w odcinku lędźwiowym. I nas po prostu wzmocni, uświadomi, jak na co dzień podnosić rzeczy, jak się poruszać i po prostu zwiększy tolerancję tkanek na wysiłek, na obciążenia.

Przyczyn dyskopatii, tego tak zwanego, już nazwijmy to tutaj – wypadnięcia dysku jest tak dużo, że co my na tym stole zrobimy i dlaczego to powstało, naprawdę to można by chyba pisać książkę. Jest taka książka Artura Dziaka, „Bóle krzyża”. Ona ma chyba dziewięćset stron. Już mało aktualna, ale dalej pokazuje nam, jak dużo może być rodzajów bólów kręgosłupa czy bólów odcinka lędźwiowego.

Kuba Nowosad: No tak. Żeby znaleźć przyczynę to tak naprawdę powinniśmy prześledzić, jeżeli nie pół, jeżeli nie całe, to przynajmniej pół naszego życia i zobaczyć w jakiej pozycji siedzimy, jak często się ruszamy, jakie mamy nawyki, jeżeli chodzi o postawę. Też bardzo często bóle kręgosłupa mogą wynikać nawet z tego, w jakim stanie są nasze jelita, co jemy i mnóstwo innych problemów, które wkoło się dzieją. Więc pamiętajcie, że ten ból to jest jakaś oznaka czegoś, co działo się przez dłuższy czas. A to nie jest tylko kwestia tego, że wczoraj podnosiłem coś ciężkiego z ziemi i nagle coś strzeliło.

Piotr Nadulski: Tutaj Kuba powiedział o żywieniu, o jelitach. I jeszcze poziom stresu. Znów z praktyki już na sali treningowej, po raz kolejny trafiła do mnie kobieta z bólami kręgosłupa, z promieniowaniem do nogi. Zgłaszała w wywiadzie bardzo dużo stresu wynikającego z pracy. W momencie kiedy wyjechała sobie na dziesięć dni na wakacje za granicę, dużo chodziła, teoretycznie w ciężkim górzystym terenie. To w trakcie wyjazdu w ogóle nie odczuwała dolegliwości bólowych, a po powrocie do Polski, do pracy, znowu te dolegliwości się pojawiły.

Czyli tak jak powiedzieliśmy, przyczyn tego bólu naszego odcinka kręgosłupa może być naprawdę tysiące i od jelit poprzez nawet czasami już szyję, czy jakiś stary uraz stawu skokowego, czy w ogóle gdziekolwiek by to była operacja, czy jakaś duża blizna. To wszystko może mieć wpływ na nasz odcinek lędźwiowy.

Kuba Nowosad: I też pamiętajmy, że nawet jeżeli dostaliśmy diagnozę taką, że kwalifikujemy się do operacji, że gdzieś te zmiany w naszym kręgosłupie ktoś już chce to operować, to pamiętajcie, że warto spróbować jeszcze czy samej rehabilitacji, czy treningu. Jest naprawdę mnóstwo przypadków, takich gdzie można to wyciągnąć bez zabiegu i w drugą stronę, mnóstwo przypadków takich, gdzie po zabiegu wcale nie było lepiej.

Nie było lepiej to raz, a dwa też nawet jeżeli jeden rehabilitant wam nie pomoże, to pamiętajcie, że my jako rehabilitanci pracujemy kilkoma, nazwijmy to stylami, kilkoma metodami, albo nastoma metodami i dla każdego może kompletnie co innego być pomocne. Nawet jeżeli jeden wam nie pomógł, to zmieńcie ręce fizjoterapeuty, zobaczcie co ktoś inny może wam pomóc, czy on zmieni techniki i zobaczcie, czy to wam pomoże.

Kuba Nowosad: Tak. I pamiętajmy, że to jest proces, tak? Tak samo jak ten kręgosłup nie zepsuł nam się w dwa, trzy dni, tak samo niestety nie będzie cudownie naprawiony w ciągu jednej wizyty, tylko po prostu musimy się tym zająć na poważnie i poświęcić temu trochę więcej czasu, zaufać komuś, zacząć z kimś pracę regularną. Zwrócić uwagę na dużo więcej rzeczy w swoim życiu i rzeczywiście są naprawdę bardzo fajne efekty.

Piotr Nadulski: Jakby właśnie w trakcie, kiedy zaczniemy już proces treningowy, czy proces zmiany stylu życia. Same objawy bólowe mogą zniknąć dosyć szybko, ale bardzo ważne jest to, żeby po tych dwóch, trzech, czterech tygodniach pracy nie zaprzestać jej wykonywać, bo trzeba utrwalić to, co zdążyliśmy wypracować. Cała taka trwała adaptacja rehabilitacji może trwać nawet do kilku miesięcy. I dopiero po kilku miesiącach ćwiczeń, dobrego żywienia możemy się spodziewać już takich trwałych rezultatów, które nie wiadomo dlaczego z dnia na dzień nie wrócą.

Nazywamy to tak zwanym pewnym automatyzmem, żeby coś automatyczne to już z reedukacji, czyli w nauce ponownej mówimy o dziesięciu tysiącach poprawnie wykonanych powtórzeń. Niektórzy mówią siedem i pół, niektórzy dwanaście i pół tysiąca powtórzeń. Więc tutaj dwa miesiące, czy trzy mogą nam nie dać takich efektów, ale Kuba też powiedziałeś bardzo ważną rzecz. Nawet jeżeli trafisz na operację to, to nie jest koniec przygody, bo jedna operacja, z doświadczenia wiemy już tutaj naszego gabinetu całego, że potem ludzie wracają na kolejną. Więc to, że miałeś operację, to nie znaczy, że proces leczenia i proces regeneracji twojego dysku, jest zakończony.

Piotr Nadulski: Tutaj też ważna rzecz. Właśnie, operacja. Po operacji trzeba się zrehabilitować tak samo, albo nawet bardziej, niż przed nią. I druga sprawa, zawsze warto spróbować rehabilitacji przed operacją, bo później po ewentualnym zabiegu, kiedy jednak okaże się on konieczny, dużo łatwiej będzie się zrehabilitować już po nim.

Myślę jeszcze, że warto powiedzieć tutaj, że po każdej operacji trzeba się zrehabilitować. Niektórzy lekarze, mamy takie wypisy, oni mówią, żeby kilka miesięcy się nie ruszać, czy nawet tam miesiąc, trzydzieści dni. Oczywiście nikt nie każe nikomu po operacji niczego podnosić, ale jakichś dźwigań, czy jakichś przysiadów ze sztangą, czy jakichś dziwnych podciągnięć, tych rzeczy, które znamy wszyscy z siłowni. Ale ponowna nauka prawidłowego oddechu, jest dużo pozycji, które można wykonywać na macie leżąc, czy to na brzuchu, czy to na plecach. Jeżeli lekarz już pozwala ci chodzić, pozwala ci jeździć samochodem, to ja i chyba nasz cały tutaj gabinet stwierdza, że jest to zielone światło również na rehabilitację. Oczywiście bardzo powolną, bardzo taką asekuracyjną, ale musimy włączyć pewne funkcje w naszym organizmie.

Kuba Nowosad: Tak. No jakby w ogóle, tak jak mówiliśmy, dla kręgosłupa zaprzestanie ruchu to jest najgorsze co może być. I nieważne, czy jesteśmy przed operacją, czy po operacji. Tak jak Michał powiedział, nie będziemy dźwigać ciężarów, ale jest mnóstwo rzeczy naprawdę, które możemy robić i to jest też duży problem, że często osoby wybierają operację, bo uważają, że to jest trochę droga na skróty. Czyli jak pójdę, wytną mi to, przestanę mieć objawy i będzie po wszystkim. Ale to znowu jest bardzo długi proces, któremu musimy się poddać i ta rehabilitacja prędzej czy później do nas i tak wróci.

Piotr Nadulski: I pamiętajmy, że zwykle operacja kończy się tak zwanym zespoleniem dwóch kręgów, czyli któryś segment ruchomy musi przestać się ruszać. Jeżeli coś się przestaje ruszać, to znowu kolejne coś musi za to nadrobić. I też trzeba to odpowiednio zabezpieczyć.

No i tak. Właśnie sobie pogadaliśmy dzisiaj o samym dysku i dyskopatii, i wszystkich innych rzeczach. A więc zapraszam do kolejnych odcinków serii Talks4life. A dzisiaj ze mną był…

Kuba Nowosad.

Piotr Nadulski.

I ja, Michał Dachowski. A więc do zobaczenia w kolejnych odcinkach Talks4life.