Poród a “rozklapiocha” – lepiej rodzić siłami natury czy za pomocą “cesarki”?

W tym odcinku podcastu o fizjoterapii i treningu #talks4life Karolina Dachowska porozmawia z dwie fizjoterapeutkami uroginekologicznymi, Kasią Grodzicką i Beatą Przałą o zasadniczych różnicach między porodem siłami natury, a coraz częściej wybieranym przez kobiety porodem przez cesarskie cięcie.

Polska w ostatnich latach stała się trzecim krajem w Europie pod względem ilości wykonywanych “cesarek”. Co powinniśmy wiedzieć o porodzie, którego czas trwania, przebieg i rekonwalescencja przecież oddziałuje na wszystkich w otoczeniu kobiety?

Czym charakteryzują się oba rodzaje porodu? Po którym porodzie ciężej czy dłużej dochodzi się do siebie? Jakie zagrożenia są związane z jednym i drugim? Czego najczęściej obawiają się młode przyszłe mamy? Na co należy zwrócić szczególną uwagę po cesarskim cięciu, a na co po porodzie siłami natury? Czym właściwie jest rozklapiocha? Kto decyduje i na jakiej podstawie, jak dziecko ma się urodzić? I czy dla dziecka to w ogóle jakaś różnica?

Na te i wiele więcej pytań znajdziesz odpowiedź w tym odcinku #talks4life. Posłuchaj, bez względu na to, czy jesteś w ciąży, urodziłaś już 4 dzieci albo może jesteś partnerem kobiety, która zaraz rodzi.

* Uwaga, informacje zawarte w naszych podcastach nie stanowią porady medycznej i nie mogą być jako taka porada traktowane. Publikowane w nagraniach treści mają charakter informacyjny i autorzy nie ponoszą odpowiedzialności za skutki działań podejmowanych w oparciu o te treści. Każdy problem fizjoterapeutyczny wymaga bezpośredniej konsultacji ze specjalistą, do czego zawsze ogromnie zachęcamy.

Transkrypcja podcastu

Karolina Dachowska: Dzień dobry, z tej strony Karolina Dachowska, witam was w kolejnym odcinku Talks4life, czyli podcastu, w którym rozmawiały o tym, co w naszym ciele piszczy, jak piszczy i jak powinno piszczeć. Dzisiaj kolejny z tych odcinków bardziej kobiecych. Moimi gośćmi są dwie fizjoterapeutki uroginekologiczne.

Katarzyna Grodzicka.

I Beata Przała.

Bardzo się cieszę dziewczyny, że ponownie jesteście ze mną, bo będziemy dzisiaj omawiać temat który jest bardzo ważny w kontekście przyszłych mam, ale i nie tylko bo dotyka on całej rodziny, włącznie z partnerami, mężami kobiet. Tak naprawdę rekonwalescencja, czas i przebieg tego porodu, bo właśnie o porodach będziemy mówić, będzie wpływać na całe najbliższe otoczenie rodzącej. Tematem dzisiejszego spotkania jest porównanie porodu siłami natury versus porodu cesarskim cięciem. Będziemy chciały go omówić w szczególności w kontekście różnic, zaleceń i siły, szybkości tej rekonwalescencji która następuje. Jak mówią badania, jesteśmy trzecim krajem w Europie w którym wykonuje się najwięcej cesarskich cięć. Czy to do końca jest dobre, czy nie, mam nadzieję że odpowiedź znajdziemy w dzisiejszym odcinku. Zaczynając od samego początku warto byłoby wyjaśnić sobie czym w ogóle jest jeden i drugi poród. Kasiu, czym jest poród siłami natury, czym on się charakteryzuje?

Katarzyna Grodzicka: Poród siłami natury jest najbardziej naturalnym sposobem urodzenia dziecka. Rozpoczyna się oczywiście od skurczy, następuje rozwarcie szyjki macicy, po czym dziecko z pomocą mamy przechodzi przez kanał rodny i w ten sposób pojawia się na świecie. Jest to taki najbardziej naturalny sposób, w którym uczestniczy zarówno mama aktywnymi skurczami, jak i dziecko wkręcając się w kanał rodny.

Beato, a poród przez cesarskie cięcie?

Beata Przała: Poród przez cesarskie cięcie jest operacją na jamie brzusznej. Jest to w szczególności przecięcie skóry, potem powięzi, rozchylenie jednej warstwy mięśni, przecięcie drugich, dopiero przecięcie narządu, i dopiero przecięcie, jak to się mówi, „wydobyciny”. Jest to wydobycie dziecka z macicy, więc pamiętajmy że cesarka jest jak najbardziej sposobem urodzenia dziecka, ale jest też operacją.

W takim układzie pod kątem czysto fizjologicznym i procesów które zachodzą, które narodziny, tak jak Beata powiedziała, cesarskie cięcie jest operacją, naturalny poród będzie zdecydowanie mniej inwazyjny na ciało. Jak wygląda regeneracja po takim porodzie siłami natury?

Katarzyna Grodzicka: Jeżeli kobieta jest dobrze przygotowana do porodu, jeżeli przebyła fizjoterapię, konsultację położniczej, jeżeli była uczestniczką szkoły rodzeniu, jeżeli jest dobrze pod kątem psychicznym przygotowana do porodu, bo to jest niesamowicie ważne, to wtedy rekonwalescencja przebiega dosyć szybko. Natomiast nie jest to sam czas połogu, tak jak jest w opinii publicznej, że po połogu można zacząć ćwiczyć, szaleć i wszystko powinno być w porządku. Nie jest tak, że pyknął magiczny termin czterech tygodni, ja jestem zwarta i gotowa, mogę skakać. Połóg to jest tak naprawdę czas obkurczenia się macicy. Dopiero po tych sześciu tygodniach macica wraca do tych swoich pierwotnych rozmiarów. Natomiast jeżeli nasze ciało przez 9 miesięcy przygotowywało się do porodu, to teraz nie oczekujmy, że w ciągu sześciu tygodni zmiany, które zaszły w naszym organizmie wrócą z powrotem do normy. Na to również potrzeba czasu. Oczywiście w zależności od tego jak kobieta była przygotowana oraz jak dba o siebie po porodzie, jak bardzo stosuje się do zaleceń, ta rekonwalescencja może być szybsza bądź dłuższa. Nie zaleca się jednak zachodzenia w kolejną ciążę przez nawet 9 miesięcy siłami natury, bądź nawet przez rok poprzez poród przez cesarskie cięcie.

Powiedz mi Kasiu, z czystej ciekawości, bo na pewno nurtuje to wiele z naszych słuchaczek, najdłuższy okres powracania do siebie siłami natury z jakim ty się spotkałaś w gabinecie? Możemy powiedzieć, że może się to ciągnąć nawet do roku? Żebyśmy mieli jakieś ramy czasowe.

Katarzyna Grodzicka: Ja myślę, że ramy czasowe tutaj ciężko określić. Zdarza się na przykład, że klientka 4 lata po porodzie przychodzi i wtedy te konsekwencje wciąż widać. Wtedy tak naprawdę duże znaczenie ma ta opieka poporodowa, szerzenie świadomości opieki poporodowej, śródporodowej, przedporodowej wśród kobiet. To naprawdę gwarantuje nam bardzo dobry powrót do zdrowia. Jeżeli my o siebie nie zadbamy, to możemy się spodziewać, że wiele lat po porodzie konsekwencje w naszym organizmie mogą być zauważalne. One mogą być objawowe albo bezobjawowe, bo to też jest różnice.

To są konsekwencje samego porodu siłami natury, ale tak jak mówiłyśmy, po porodzie metodą cesarskiego cięcia które już jest operacją, jest zdecydowanie gorzej. Jak to jest, Beato, z tą rekonwalescencją po cesarskim cięciu? Co tam się musi zadziać żeby kobieta wróciła do zdrowia, pełnej sprawności przede wszystkim?

Beata Przała: W pierwszej kolejności musimy powiedzieć, że ten czas jest różny między porodem siłami natury a cesarskim cięciem. Ten czas rekonwalescencji przyjmuje się na początku średnio, plus minus 2 tygodnie, dłużej, że się goimy, ale bywa różnie. Może być tak, że po porodzie siłami natury można dochodzić do siebie przez bardzo, bardzo długi czas, jak i konsekwencje cesarki mogą być dłuższe. Pamiętajmy, że w pierwszych etapach wydłuża się czas pierwszego połogu o około 2 tygodnie do 8 tygodni, a nie sześciu. Później bywa różnie. Co trzeba zrobić? Przede wszystkim pozwolić by ta blizna, która się tworzy bardzo głęboko, bo to co widzimy na skórze to jest początek góry lodowej, ale pamiętajmy, że blizna jest jakby na cały przestrzał naszego tułowia i brzusznych narządów wewnątrz. Przede wszystkim należy dać ciału czas na regenerację żeby ta blizna się zabliźniła i zregenerowała oraz dobrze wprowadzić takie masaże blizny, aby nie doprowadzać, a jeżeli już są, to pozwalać mobilizować zrosty które się tworzą, aby to ciało było elastyczne, a ta blizna nie blokowała naszych ruchów, czy pracy narządów w jamie brzusznej.

To teraz odpowiedzmy sobie na takie pytanie, już wiemy czym jest poród siłami natury a czym jest cesarskie cięcie, kto tak naprawdę decyduje o tym który poród? Czy to jest tak, że kobieta przychodzi do szpitala i może powiedzieć, że prosi cesarskie cięcie albo urodzić siłami natury, bo to i to… czy takie sytuacje mogą się zadziać, czy kategorycznie nie?

Katarzyna Grodzicka: Niestety chyba teraz coraz częściej decyzja zapada ze strony mamy. Ponieważ boi się porodu, słyszała negatywne opinie na temat porodu siłami natury, rozcięcie krocza, w ogóle wypadanie czegoś, macicy… i tak dalej.

Ja myślę, że wiele kobiet pod kątem swojego współżycia z partnerem obawia się tak zwanej „rozklapiochy”, to już jest chyba słowo z naszej popkultury. To słowo dzięki Agnieszce Chylińskiej zabrzmiało donośnie. To chyba sprawiło, że mamy nie chcą żeby charakterystyka ich krocza, pochwy i później satysfakcja z życia seksualnego była jakoś obniżona, prawda?

Katarzyna Grodzicka: Tak, to na pewno też jest jeden z powodów. Ogólnie mam wrażenie, że mają duży problem ze swoją seksualnością, że nasze życie idzie troszeczkę bardziej na tory kariery, skupia się na zadaniach, a nie pozwalamy sobie na przykład na przyjemności ze swojego życia seksualnego. Też na przykład jakieś przykre doświadczenia z dzieciństwa, czy konserwatywne wychowanie nauczyło nas, że miejsca intymne to takie miejsca, których nie można dotykać, że to jest obrzydliwe, więc kobiety automatycznie tego porodu siłami natury się po prostu boją. Wtedy często udają się do lekarza i w ten sposób kombinują w jaki sposób uzyskać pozwolenie na cesarskie cięcie, a tak naprawdę cesarskie cięcie powinno być w drugiej kolejności. Jeżeli rzeczywiście ten poród siłami natury nie może dojść do skutku, to dopiero wtedy cesarka. Tutaj rzeczywiście wskazaniami mogą być nieprawidłowe ułożenie dziecka, jakieś wady genetyczne dziecka, nieprawidłowa budowa też kobiety, albo jakieś choroby współtowarzyszące u kobiet. Zdarza się też tak, że jest zaświadczenie od psychiatry, że kobieta po prostu tego porodu się boi, więc tak naprawdę jest zalecenie, żeby rodziła przez cesarskie cięcie. Jest to rozległy, ciężki temat, a tak naprawdę według mnie wynika to najczęściej ze strachu przed porodem siłami natury.

Czego mamy tak naprawdę najbardziej się boją w kontekście samego porodu, bólu który może się pojawić? Co najczęściej wasze pacjentki najczęściej zgłaszają w tych wizytach przedporodowych? Czy może nie do końca są świadome, że ten ból przedporodowy, który następuje tu i teraz, zapominamy, zamykamy drzwi i cieszymy się szybkim powrotem do zdrowia, czy w konsekwencji jak wchodzi ta cesarka, to później jest już długotrwały proces, żeby dojść do siebie?

Beata Przała: Tak, to co powiedziałaś, po cesarce dochodzi się do siebie dłużej, i to jest związane z bólem. Strach przed bólem jest w pierwszej kolejności. Druga to jest to co Kasia powiedziała, i też ty, czyli panie myślą, że to jest ochrona krocza, że poród siłami krocza chroni krocze i tam już się nic nie wydarzy, ale pamiętajmy, że 30 procent cesarek ma te same problemy uroginekologiczne co sama ciąża, ponieważ sama ciąża i kaskada hormonów jest tak duża, że te zmiany i tak mogą nastąpić. W drugą stronę, przeciwieństwem jakim nazwałyśmy dzisiaj „rozklapiochę”, będzie zbyt zaciśnięte krocze, z którym ja się najczęściej spotykam po porodach cesarkowych, czyli problemy nacięciowe się wtedy tworzą. Mówimy o tym cały czas ze strony matki, ale ze strony dziecka poród siłami natury jest bardziej naturalnym przejściem.

tym też chciałam porozmawiać z wami. Tak jak powiedziałaś, cały czas mówimy o mamie, ale dla dziecka to też jest niesłychanie ważne. Ten poród, żeby przejść tą drogę kanałową, co to tak naprawdę dziecku daje?

Beata Przała: Ono w pierwszej kolejności trochę ściska to dziecko, czyli jest ono dobodźcowane. Nie jestem specjalistą, nie zajmuję się fizjoterapią dziecięcą, ale w najprostszym języku, z taką podstawową wiedzą, wiemy że dziecko potrafi przejść przez kanał nerwowy żeby być dobodźcowane, wtedy pojawia się mniej problemów napięciowych. Oczywiście, jeżeli poród jest przedłużający, ciężki, dziecko może być niedotlenione, to również formy napięciowe mogą również się pojawić. Kiedy dziecko przechodzi przez kanał rodny, to nabywa się dobrych bakterii, chodzi o prawidłową florę bakteryjną i florę jelitową. Często dzieci po cesarkach mają problemy z brzuszkiem i tego typu rzeczami. Cesarka jest szokiem dla dziecka, zazwyczaj odbywa się bardzo szybko. To jest zabieg trwający od kilkunastu do kilkudziesięciu minut, tak bym powiedziała. Poród jest procesem i trwa przez godziny, to jest dla dziecka wysiłek, ale ma czas na to przejście i tę zmianę środowiska. Poród przez cesarskie cięcie jest szokiem dla maluszka i dla jego organizmu.

Katarzyna Grodzicka: Zauważyłam, że specjaliści, lekarze próbują wykombinować sposób jak zrobić, żeby poród przez cesarskie cięcie był trochę bardziej naturalny. W związku z tym jest już teraz trzeci rodzaj porodu. Polega na tym, że przecina się powłoki brzuszne, natomiast dziecko własnymi siłami próbuje przez te powłoki brzuszne wyjść na zewnątrz. Jest wtedy ten docisk i dobodźcowanie. Dodatkowo można zastosować formę włożenia takiego tampona do pochwy i później kolonizowanie dziecka na zewnątrz matki tymi bakteriami z pochwy. Także już widać, że te cesarki powoli dążą do tego żeby być bardziej naturalne i bardziej przypominać poród siłami naturami.

Beata Przała: Wydaje mi się, że zaczęłyśmy demonizować poród przez cesarskie cięcie, ale wydaje mi się że każdy poród jest dobry. To jednak jest urodzenie dziecka. Panie które boją się cesarki, a muszą mieć cesarkę ze względu wskazań też nie powinny uważać, że to jest złe ułożenie dziecka i tego absolutnie tak nie kodować. Naturalny poród jest naturalny i dla matki, i dla dziecka, ale nie kodujmy, że to jest zły sposób. Cieszmy się, że żyjemy w takich czasach gdzie cesarka jest po prostu zabiegiem. Jest operacją, ale taką bardziej zabiegową. Powikłania po niej, w trakcie zabiegu są bardziej znikome niż sto lat temu, gdzie często kończyło się to nieszczęściem. Jeżeli możemy wybrać, to radzimy przygotować się do porodu naturalnego. Jeżeli jest taka sytuacja, że jest wskazanie do cesarskiego cięcia, albo jeżeli zaczęło się porodem siłami natury a skończyło się cesarskim cięciem, bo na przykład nie było postępu porodu, albo tętno dziecka spadało, to żeby panie też nie miały w głowie, że to jest coś złego i coś straciły w ten sposób. One dalej urodziły dziecko. Te urodziny to jest bardzo śmieszna nazwa, ale też nie taka bardzo straszna albo krzywdząca. Panie przez cesarskie cięcie też urodziły dziecko.

Katarzyna Grodzicka: Dokładnie. Dodatkowo weźmy pod uwagę, że cesarka to jest sukces i ogromny postęp medycyny. Kiedy nie było cesarek, to śmiertelność podczas porodów była bardzo wysoka. To jest ogromny sukces medycyny. Jeżeli są ku temu wskazania, to cieszmy się, że możemy urodzić zdrowe dziecko i my możemy pozostać zdrowe.

Kasiu, opowiedz jeszcze o tych wskazaniach, żebyśmy miały karty dokładnie rozłożone. Kiedy są przypadki, kiedy ta cesarka powinna w stu procentach być zalecona?

Katarzyna Grodzicka: Kiedy na przykład dziecko nie wstawia się na przykład odpowiednio wcześnie do kanału rodnego, kiedy wymiary miednicy kobiety również są zbyt wąskie, kiedy masa urodzeniowa dziecka w porównaniu do wymiarów kobiety jest za wysoka, kiedy kobieta ma jakieś choroby towarzyszące które nie pozwalają na urodzenie dziecka siłami natury, na przykład wzmożone ciśnienie w gałce ocznej, ciśnienie niejednokrotnie, i tak dalej. Tak naprawdę tych wskazań można znaleźć w każdej dziedzinie medycyny sporo. Oczywiście ciąża mnoga, czyli ciąża bliźniacza będzie również rozwiązana poprzez cesarskie cięcie.

W Polsce.

Katarzyna Grodzicka: W Polsce, dokładnie.

Myślę, że najważniejszą rzeczą którą powinnyśmy tutaj powiedzieć, tak jak Beata wspomniała i faktycznie to jest ważny punkt, cesarka jest osiągnięciem medycyny i warto z niej korzystać, jednak nie powinno to być nadużywane, żeby decyzja nie padała ze strony mamy która z powodu pobudek lękowych czy właśnie troski o swoje krocze, życie seksualne czy strach co się może z tym kroczem stać, podejmowała pochopną decyzję. Jak najbardziej, tak jak powiedziałyście, cesarki mają bardzo dużo powodów żeby być wykonywane, i mają mnóstwo zaleceń. Jest to przede wszystkim akt urodzenia dziecka o którym warto pamiętać. Co mogłybyście zalecić dzisiaj mamom, które będą w najbliższym czasie rodzić, aby nie bały się tego porodu naturalnego, a jeżeli mają cesarkę, to żeby się nie bały? Co można z takich złotych porad dodać żeby się przygotować do tych porodów na dzień dzisiejszy?

Beata Przała: W pierwszej kolejności wypisać się ze wszystkich grup, które wzmagają nasz strach bo tego niestety jest mnóstwo. W Internecie często opisywane są masakry porodowe. Należy czerpać z tych dobrych historii porodowych i przede wszystkim się edukować, ale edukować w mądry sposób, dobrymi pozycjami. Tych książek jest sporo tak naprawdę na rynku. Jeżeli już zapisywać się na fora albo grupy wsparcia, a nie grupy które opisują najtrudniejsze historie. Zawsze polecamy chociaż jedną wizytę u fizjoterapeuty uroginekologicznego, bo on nas przygotowuje z ciała, a warto też się przygotować ze strony głowy. Często robią to szkoły rodzenia. Może to być wcześniejszy kontakt z położną, przygotowanie się do tego wydarzenia. Żeby być na to przygotowanym, a jest to 9 miesięcy czasu. Nie należy iść na żywioł bo jeżeli możemy przyrównać poród naturalny do wysiłku przebycia maratonu, ja bym się nie szarpnęła na maraton od tak, jutro. Wolałabym się do niego przygotować. Taki to jest wysiłek. Warto mentalnie i fizycznie się przygotować. Warto czerpać z dobrych rzeczy, a nie fiksować się na złe sytuacje i mieć to w głowie. Tak jak Iza Dębińska, nasza wspaniała koleżanka położna mówi, że poród zaczyna się w głowie.

Mówiąc o położnej, super przywilejem dzisiejszych czasów jest to, że możemy pozwolić sobie na tak zwaną prywatną położną w trakcie porodu, która jest bardzo dużym ułatwieniem mentalnym jak i też praktycznym dla rodzącej. Co prawda jest to droga impreza, ale na pewno warto z niej skorzystać, jeżeli ktoś ma taką możliwość.

Beata Przała: Ostatnio była u mnie pacjentka która przyszła na edukację przedporodową i przyszła z mężem. Oni się śmiali, że w czasach koronawirusa nie jadą na wakacje, biorą sobie apartament na trzy dni, biorą położną i to są ich wakacje. Jak się żegnaliśmy, to życzyłam im udanych wakacji w szpitalu. Oni byli przygotowani i radośni z tego wydarzenia, bo byli po prostu dobrze przygotowani. Jak jeszcze się przygotować do cesarki? Warto mieć informacje ale nie z tego rozsypku gdzie możemy znaleźć dużo różnych rzeczy. Warto sięgać po książki albo po fora i grupy wsparcia cesarkowe i w ten sposób uspokajać głowę. Będziemy wiedziały co się będzie działo z naszym ciałem w trakcie porodu i co się będzie działo po, i jak my możemy się czuć, jakie są opcje samopoczucia po tej cesarce i ile mniej więcej będziemy się regenerować. Zarówno na poród siłami natury warto się przygotować, ale na poród przez cesarskie cięcie też, albo przygotować się na poród siłami natury jeżeli chcemy, ale pamiętać i mieć z tyłu głowy to, że może skończyć się inaczej. Nie fiksować się tylko na jedną opcję, bo tak często jest, i osobiście często się z tym spotykam, że panie nie mogą się pogodzić, że próbowały siłami natury ale wyszła cesarka. Czują się wtedy złymi matkami.

A w drugą stronę, jeżeli mamy kobiety które mają zalecane cesarskie cięcie, a mimo tego bardzo chcą rodzić siłami natury i w ostatnim momencie bardzo chcą namówić lekarza na rodzenie siłami natury, z czym taka próba może się wiązać?

Beata Przała: To zależy jakie było wskazanie do tego. Jeżeli to są wskazania ze względu na wzrok, to tutaj raczej się nie ryzykuje. Jeżeli dziecko nie jest obrócone do porodu, to żyjemy w takich czasach żeby to dziecko obrócić do porodu. To robi się albo u lekarza albo u fizjoterapeuty uroginekologicznego i osteopatów. Oni raczej przywracają równowagę napięciową w jamie brzuszną i płynową, żeby dziecko miało przestrzeń do tego porodu. Kiedyś to było niemożliwe, albo uważało się, że jest to jakieś szamaństwo. Teraz dużo zależy od tego co jest wskazaniem. Jeżeli jest niewspółmierność porodowa, czyli dziecko jest zbyt duże w stosunku do miednicy, o tym też decyduje lekarz lub położna, bo ona też mierzy wymiary miednicy. Pamiętajmy, że dziecko tak jakby, to co wychodzi na USG to jest plus minus 500 gramów, to jest pół kilograma, czyli dużo.

U mnie się machnęli o całe 700.

Beata Przała: To jest dużo.

To jest bardzo dużo.

Beata Przała: Tutaj nie wiem czy bym próbowała wchodzić w dyskusję jeżeli wiemy to na pewnym etapie, kiedy nie jest jeszcze czterdziesty tydzień i już wiemy, że może być problem.

Lepiej się dobrze przygotować do cesarki i wtedy nie kwestionować.

Beata Przała: Jeżeli dziecko wychodzi 5 kilogramów, a miednica jest naprawdę mała co się zdarza. Też miałam pacjentkę w gabinecie, urodziła co prawda dziecko siłami natury, które miało 4,9 kilograma, to jest wow.

Katarzyna Grodzicka: Pamiętajmy, że koniec końców chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo nasze i dziecka. Nie próbujmy na siłę fiksować się na którymś z rodzajów porodów, bądźmy przygotowaną na każdą ewentualność. Będziemy wtedy najlepiej przygotowane do porodu.

Najważniejszą rzeczą, ja myślę, to jest podsumować sobie to wszystko jeszcze raz, że poród następuje w głowie. Jest to cudowny akt, nierozerwalny między matką i dziecko. W dzisiejszych czasach bardzo często mamy, co prawda przez cesarskie nie, ale przy naturalnym uczestniczącego partnera, co jest wspaniałym wydarzeniem rodzinnym i należy pielęgnować to uczucie na pewno na przyszłość i pozostawiać w sobie tylko te pozytywne emocje, prawda? Nie piętnując się, że jestem lepszą lub gorszą mamą bo urodziłam tak, a nie inaczej.

Beata Przała: Ja jeszcze chciałam dodać, co również zapamiętałam od edukacji z Izą Dębińską, z którą bardzo współpracujemy. To jest ze mną bardzo długo. W porodzie rodzi się dziecko, ale rodzi się też matka.

Zupełnie zmienia się nastawienie do życia i to jest świetna mądrość. Kasiu, jeszcze jedna mądrość?

Katarzyna Grodzicka: Zachwyciłam się na ostatnim zdaniu, zgadzam się.

Ja ten poród mam za sobą, co prawda siłami natury. Mogę przekonać wszystkie mamy, że to się bardzo szybko zapomina. Jeżeli ktoś mnie dzisiaj zapyta to jakieś te główne punkty, kamienie milowe są, ale faktycznie pozostają tylko te przyjemne wspomnienie i człowiek bardzo szybko myśli o tym drugim dziecku, bo tak chyba zostaliśmy zaprogramowani w myśl natury.

Katarzyna Grodzicka: Wszystkie hormony, one właśnie tak działają. Adrenalina, endorfiny, i wszystko się szybko zapomina.

Kochane mamy, nie bójmy się rodzić dzieci, to jest wspaniałe uczucie i niezależnie od tego jak urodzicie będzie wspaniale. Przygoda zaczyna się dopiero później. Bardzo wam dziękuję za ten odcinek. Na pewno wrócimy do tematu ciąży w najbliższych odcinkach, jeszcze w temacie blizny po cesarskim cięciu czy blizny po cięciu krocza, więc mnóstwo ciekawych informacji od nas dostaniecie. Bardzo wam dziękuję, odwiedzajcie nas na naszej stronie internetowej Fizjo4life.

W podcaście wzieli udział:

Karolina Dachowska

Karolina Dachowska

Karolina specjalizuje się w treningu powięzi, a w szczególności w rolowaniu, rozciągania powięziowego w sporcie i terapii. Od lat związana ze sportem.

Katarzyna Grodzicka

Katarzyna Grodzicka

Kasia zajmuje się fizjoterapią uroginekologiczną. Pasjonuje ją terapia kobiet w ciąży i po porodzie. Zajmuje się przygotowaniem kobiet do porodu.