Badania obrazowe: jak działają i dlaczego są ważne?

Autorzy to fizjoterapeuci:
9 min czytania
Opublikowano 23/02/2026 zgodnie z najnowszą wiedzą.
Badania obrazowe: jak działają i dlaczego są ważne?

Nie lubisz czytać? Zamiast tego posłuchaj podcastu:

Badania obrazowe – kiedy zrobić USG? MRI? RTG?

Badania obrazowe to nowoczesne metody diagnostyczne, które pozwalają ocenić narządy, kości i tkanki „od środka” – bez ingerencji chirurgicznej. Dzięki nim lekarz może szybciej ustalić przyczynę dolegliwości, potwierdzić lub wykluczyć uraz czy stan zapalny oraz dobrać najbezpieczniejsze i najskuteczniejsze leczenie. W dalszej części artykułu poznasz najważniejsze rodzaje badań obrazowych, dowiesz się, jak działają i kiedy mają największą wartość diagnostyczną.

Co to są badania obrazowe?

Badania obrazowe to metody diagnostyczne umożliwiające ocenę narządów, tkanek i kości bez konieczności wykonywania zabiegu operacyjnego. W zależności od rodzaju badania wykorzystuje się różne zjawiska fizyczne — promieniowanie rentgenowskie, ultradźwięki, pole magnetyczne lub radioizotopy. Dzięki nim lekarz może wykryć zmiany chorobowe, ocenić urazy, potwierdzić rozpoznanie oraz monitorować skuteczność leczenia.

Do najczęściej stosowanych badań należą: rentgen (RTG), ultrasonografia (USG), tomografia komputerowa (TK), rezonans magnetyczny (MRI) oraz badania z zakresu medycyny nuklearnej. Każda z tych metod ma inne zastosowanie i pozwala ocenić różne struktury organizmu. Są to procedury powszechnie stosowane, zwykle szybkie i dobrze tolerowane przez pacjentów, a ich dobór zależy od rodzaju dolegliwości i celu diagnostyki.

Jak działają badania obrazowe?

Badania obrazowe wykorzystują fale lub promieniowanie, które przechodzą przez ciało albo odbijają się od tkanek. Aparat rejestruje ten „sygnał”, a komputer przekształca go w obraz, który pomaga ocenić budowę lub działanie narządów.

Rodzaje badań obrazowych

  • RTG (rentgen) działa wykorzystując promieniowanie X. Różne tkanki pochłaniają je w różnym stopniu: kości zatrzymują go więcej niż tkanki miękkie, dlatego na zdjęciu są wyraźnie widoczne.
  • USG (ultrasonografia) wykorzystuje fale ultradźwiękowe. Głowica wysyła fale, które odbijają się od tkanek i wracają do aparatu, tworząc obraz w czasie rzeczywistym. USG nie używa promieniowania jonizującego.
  • MRI (rezonans magnetyczny) opiera się na silnym polu magnetycznym i falach radiowych. Oddziałują one z atomami wodoru w organizmie, a uzyskany sygnał pozwala tworzyć bardzo dokładne obrazy tkanek miękkich.
  • Medycyna nuklearna polega na podaniu niewielkiej ilości radioznacznika (radioizotopu), który emituje promieniowanie rejestrowane przez kamerę. Dzięki temu można ocenić nie tylko strukturę, ale też funkcję narządów (np. ich metabolizm czy ukrwienie).

Dodatkowo stosuje się specjalistyczne techniki, takie jak mammografia, angiografia, scyntygrafia czy densytometria, które wspierają diagnostykę w różnych obszarach.

W praktyce dobór badania zależy od tego, czy potrzebna jest ocena kości, tkanek miękkich, naczyń, czy raczej funkcji narządu.

Promieniowanie rentgenowskie w badaniach obrazowych

Rentgen (RTG) to jedna z najstarszych i nadal najczęściej wykonywanych metod obrazowania. W badaniu wykorzystuje się promieniowanie rentgenowskie (promieniowanie jonizujące), które przechodzi przez ciało i jest w różnym stopniu pochłaniane przez tkanki. Kości pochłaniają je najsilniej, dlatego na zdjęciu są zwykle jasne i wyraźne, a tkanki miękkie (np. mięśnie) widać słabiej.

RTG jest szybkie, bezbolesne i powszechnie dostępne. Najczęściej wykonuje się je m.in. przy podejrzeniu złamań i zwichnięć oraz w diagnostyce klatki piersiowej (np. ocena płuc w wybranych sytuacjach klinicznych).

Ponieważ RTG wykorzystuje promieniowanie jonizujące, dawki są ściśle kontrolowane i dobierane tak, aby były możliwie niskie, a jednocześnie pozwalały uzyskać czytelny obraz. Szczególną ostrożność zachowuje się u kobiet w ciąży (dlatego zawsze trzeba zgłosić ciążę lub jej podejrzenie przed badaniem) oraz u dzieci, u których badania wykonuje się tylko wtedy, gdy są rzeczywiście potrzebne.

W niektórych badaniach rentgenowskich stosuje się również kontrast, aby lepiej uwidocznić konkretne obszary (np. w wybranych badaniach przewodu pokarmowego lub procedurach wykonywanych pod kontrolą RTG). Decyzję o użyciu kontrastu zawsze podejmuje personel medyczny na podstawie celu badania i wskazań.

Fale ultradźwiękowe w ultrasonografii

Ultrasonografia (USG) wykorzystuje fale ultradźwiękowe, czyli dźwięki o bardzo wysokiej częstotliwości, niesłyszalne dla ludzkiego ucha. Specjalna głowica (sonda) wysyła ultradźwięki w głąb ciała, a następnie „odbiera” fale, które odbijają się od tkanek. Na tej podstawie aparat tworzy obraz na monitorze w czasie rzeczywistym, dlatego USG świetnie sprawdza się do szybkiej oceny tego, co dzieje się „tu i teraz”.

USG jest uznawane za bezpieczne badanie, ponieważ nie wykorzystuje promieniowania jonizującego. Z tego powodu jest powszechnie stosowane także u kobiet w ciąży oraz u dzieci (oczywiście zawsze wtedy, gdy są ku temu wskazania).

Badanie USG pozwala ocenić m.in. narządy wewnętrzne, naczynia krwionośne (np. w USG Doppler), a w zależności od rodzaju badania także tkanki miękkie. W obszarze układu mięśniowo-szkieletowego USG może pomóc w ocenie mięśni, ścięgien, więzadeł, a także w wykrywaniu niektórych stanów zapalnych czy przeciążeń. Często bywa też wsparciem w leczeniu, np. do bardziej precyzyjnego kierowania postępowaniem lub monitorowania zmian w czasie.

Pole magnetyczne i fale radiowe w rezonansie magnetycznym

Rezonans magnetyczny (MRI) wykorzystuje silne pole magnetyczne oraz fale radiowe do tworzenia bardzo dokładnych obrazów wnętrza ciała. Mówiąc prosto: aparat „pobudza” naturalne sygnały z tkanek, a komputer przetwarza je na szczegółowe obrazy, szczególnie dobrze pokazujące tkanki miękkie (np. mięśnie, więzadła, chrząstki, łąkotki), a także mózg i narządy wewnętrzne.

Badanie MRI jest uznawane za bezpieczne, ponieważ nie wykorzystuje promieniowania jonizującego (w przeciwieństwie do RTG czy tomografii komputerowej). Trzeba jednak pamiętać, że nie u każdego można je wykonać. Ograniczeniem mogą być niektóre urządzenia i implanty metalowe (np. część rozruszników serca, defibrylatorów, implantów ślimakowych, pomp) oraz metaliczne ciała obce — zwłaszcza w okolicy oka. Wiele implantów jest dziś dopuszczonych do badania w rezonansie, dlatego przed MRI zawsze wypełnia się ankietę i warto mieć dokumentację implantu.

MRI jest bardzo pomocne w diagnostyce m.in. chorób neurologicznych (mózg, rdzeń kręgowy), problemów ortopedycznych (stawy, więzadła, zmiany przeciążeniowe) oraz w ocenie wielu zmian nowotworowych. W wybranych sytuacjach stosuje się też kontrast do rezonansu (najczęściej na bazie gadolinu), aby lepiej uwidocznić określone tkanki lub zmiany — decyzja zależy od celu badania i stanu pacjenta (np. funkcji nerek).

Izotopy promieniotwórcze w medycynie nuklearnej

Medycyna nuklearna wykorzystuje radioizotopy (radiofarmaceutyki), czyli niewielkie ilości substancji, które emitują promieniowanie i po podaniu do organizmu „zaznaczają” wybrane tkanki lub procesy. Najczęściej podaje się je dożylnie, rzadziej doustnie lub wziewnie – zależnie od celu badania. Następnie specjalne urządzenia rejestrują sygnał emitowany przez radioizotop i tworzą obraz, który pokazuje nie tylko budowę, ale przede wszystkim funkcjonowanie narządów (np. przepływ krwi, metabolizm, aktywność komórek).

Do najczęstszych badań należą SPECT (tomografia emisyjna pojedynczego fotonu) oraz PET (pozytonowa tomografia emisyjna). Dzięki nim można m.in.:

  • ocenić pracę serca (np. ukrwienie mięśnia sercowego),
  • analizować wybrane procesy w mózgu,
  • wykrywać i lokalizować nowotwory oraz oceniać ich aktywność,
  • sprawdzać, jak organizm reaguje na leczenie (np. w onkologii).

Badania z zakresu medycyny nuklearnej wykorzystują promieniowanie, ale dawki są ściśle kontrolowane i dobierane do wskazań. W praktyce są one zwykle uzupełnieniem innych metod obrazowania (takich jak USG, RTG, tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny), bo dostarczają informacji, których „zwykłe” badania często nie pokazują: jak dany narząd działa, a nie tylko jak wygląda.

Zastosowania badań obrazowych

Badania obrazowe są jednym z najważniejszych narzędzi w diagnostyce, bo pomagają lekarzowi sprawdzić, co dzieje się wewnątrz organizmu bez zabiegu. W zależności od problemu wykorzystuje się różne metody – jedne lepiej pokazują kości, inne tkanki miękkie, a jeszcze inne działanie narządów.

W ortopedii i traumatologii RTG (rentgen) oraz TK (tomografia komputerowa) są często używane do wykrywania złamań, oceny ustawienia kości i zmian zwyrodnieniowych. USG bywa pomocne w ocenie tkanek miękkich, np. mięśni, ścięgien i więzadeł, zwłaszcza przy urazach i przeciążeniach. MRI (rezonans magnetyczny) jest szczególnie przydatny, gdy trzeba dokładniej ocenić struktury takie jak łąkotki, więzadła czy chrząstki.

W onkologii badania obrazowe wspierają wykrywanie zmian, ocenę ich rozległości, planowanie leczenia oraz kontrolę efektów terapii. W praktyce często łączy się różne metody (np. USG, TK, MRI), a w wybranych przypadkach również badania z zakresu medycyny nuklearnej (np. PET), aby ocenić aktywność zmian.

W pulmonologii RTG i TK są często wykorzystywane do oceny klatki piersiowej – mogą pomóc w rozpoznaniu zapaleń, innych zmian w płucach oraz w monitorowaniu ich przebiegu. TK zwykle daje bardziej szczegółowy obraz niż RTG, dlatego bywa wybierana, gdy potrzebna jest dokładniejsza diagnostyka.

W neurologii MRI i TK są podstawą oceny mózgu oraz rdzenia kręgowego. TK bywa szczególnie przydatna w sytuacjach nagłych, a MRI jest często wybierane wtedy, gdy potrzebna jest bardzo dokładna ocena tkanek miękkich i struktur nerwowych.

W reumatologii RTG pomaga ocenić zmiany w stawach (np. zwężenie szpary stawowej, zmiany zwyrodnieniowe), a USG i MRI umożliwiają wykrywanie stanów zapalnych w tkankach miękkich oraz wcześniejszych zmian, które mogą nie być jeszcze widoczne w RTG.

W stomatologii zdjęcia rentgenowskie oraz TK (często w formie tomografii stożkowej – CBCT) ułatwiają diagnostykę zębów i kości szczęk, a także planowanie leczenia, np. endodontycznego, chirurgicznego czy implantologicznego.

Dobór badania obrazowego zależy od tego, jakie tkanki trzeba ocenić, jak pilna jest sytuacja oraz jakie informacje są potrzebne do postawienia trafnej diagnozy i zaplanowania leczenia.

Przygotowanie i komfort pacjenta podczas badań obrazowych

Odpowiednie przygotowanie pacjenta pomaga uzyskać wiarygodny wynik i sprawia, że samo badanie przebiega spokojniej. Przed badaniem pacjent zwykle otrzymuje jasne wskazówki dotyczące jedzenia i picia (jeśli są potrzebne), ubioru oraz rzeczy, które należy ze sobą zabrać. W wielu badaniach ważne jest także usunięcie metalowych przedmiotów (np. biżuterii, zegarka, spinek), ponieważ mogą zakłócać obraz, a w przypadku rezonansu magnetycznego (MRI) – mogą być przeciwwskazane ze względu na silne pole magnetyczne.

Personel medyczny zazwyczaj wyjaśnia przebieg badania: ile potrwa, w jakiej pozycji należy pozostać, czy konieczne będzie wstrzymanie oddechu i czego można się spodziewać. To zmniejsza stres i ułatwia współpracę podczas badania, co ma realne znaczenie dla jakości obrazów (np. ogranicza poruszenia, które pogarszają wynik).

W przypadku MRI komfort pacjenta jest szczególnie istotny, ponieważ badanie trwa dłużej i wymaga pozostania w bezruchu. Pacjent ma zwykle do dyspozycji słuchawki lub zatyczki do uszu, ponieważ aparat podczas pracy jest głośny. Standardem jest również przycisk alarmowy, którym można wezwać personel w razie potrzeby.

U osób z klaustrofobią (lękiem przed ciasnymi przestrzeniami) pomocne bywa wcześniejsze zgłoszenie obaw. W zależności od placówki można rozważyć:

  • podanie środka uspokajającego (zależnie od wskazań i organizacji badania),
  • wykonanie badania w aparacie z większą średnicą tuby (tzw. wide bore),
  • a w wybranych ośrodkach także w otwartym rezonansie (warto pamiętać, że nie zawsze jest dostępny i może mieć inne możliwości obrazowania).

W przypadku wątpliwości dotyczących bezpieczeństwa (np. implanty, metaliczne ciała obce, ciąża, wcześniejsze reakcje na kontrast) kluczowe jest zgłoszenie tego przed badaniem – pozwala to dobrać właściwe postępowanie i zapewnić pacjentowi maksymalny komfort oraz bezpieczeństwo.

Bezpieczeństwo i ryzyko badań obrazowych

Większość badań obrazowych jest bezpieczna, o ile są wykonywane zgodnie ze wskazaniami i zasadami ochrony pacjenta. Wybór metody obrazowania zależy od tego, jakie informacje są potrzebne oraz jaki jest potencjalny bilans korzyści i ryzyka.

RTG (rentgen) i TK (tomografia komputerowa) wykorzystują promieniowanie jonizujące. Nie oznacza to jednak, że są „niebezpieczne” — w praktyce dawki są ściśle kontrolowane i możliwie niskie, a badanie wykonuje się wtedy, gdy może realnie pomóc w diagnostyce i leczeniu. TK zwykle wiąże się z większą dawką promieniowania niż pojedyncze zdjęcie RTG, dlatego wskazania do badania są dobierane szczególnie uważnie.

MRI (rezonans magnetyczny) oraz USG (ultrasonografia) nie wykorzystują promieniowania jonizującego, dlatego są często postrzegane jako metody o korzystnym profilu bezpieczeństwa. W praktyce sprawia to, że są chętnie stosowane również u kobiet w ciąży oraz u dzieci — zawsze wtedy, gdy są ku temu wskazania. W przypadku MRI kluczowe są natomiast kwestie związane z silnym polem magnetycznym (np. obecność niektórych implantów lub metalicznych ciał obcych).

Personel medyczny dba o bezpieczeństwo m.in. poprzez właściwe kwalifikowanie pacjenta do badania, przestrzeganie procedur oraz stosowanie zabezpieczeń, gdy są potrzebne (np. odpowiednie ustawienia aparatu, skracanie ekspozycji, a w wybranych sytuacjach osłony ochronne). Co do zasady badania obrazowe wykonuje się tylko wtedy, gdy są medycznie uzasadnione, a uzyskana informacja może wpłynąć na dalsze postępowanie diagnostyczne lub leczenie.

Interpretacja i wykorzystanie wyników badań

Uzyskane obrazy analizuje lekarz specjalista radiologii i diagnostyki obrazowej (radiolog), a następnie przygotowuje opis badania. W opisie znajdują się najważniejsze obserwacje: co wygląda prawidłowo, jakie zmiany są widoczne oraz – jeśli to możliwe – jaka może być ich przyczyna. Warto pamiętać, że wynik badania obrazowego jest elementem całości: najlepiej interpretuje się go razem z objawami pacjenta, wywiadem i badaniem klinicznym.

Wyniki badań obrazowych pomagają lekarzom oraz fizjoterapeutom w podejmowaniu decyzji dotyczących dalszego postępowania. Mogą wspierać:

  • stawianie diagnozy i potwierdzanie podejrzeń klinicznych,
  • planowanie leczenia (zachowawczego lub operacyjnego) i terapii,
  • kontrolę postępów oraz ocenę efektów leczenia w czasie.

W niektórych metodach (szczególnie w TK i wybranych badaniach MRI) możliwe jest tworzenie rekonstrukcji 3D, które ułatwiają ocenę skomplikowanych urazów i zmian anatomicznych. Taki obraz bywa pomocny w planowaniu zabiegów, doborze strategii leczenia oraz w precyzyjnym dostosowaniu rehabilitacji do możliwości i potrzeb pacjenta. Dzięki temu łatwiej też szybciej wychwycić sytuacje, w których obraz sugeruje pogorszenie lub brak oczekiwanej poprawy i wymaga zmiany postępowania.

Dostępność i koszty badań obrazowych

Badania obrazowe są w Polsce dostępne zarówno w placówkach publicznych, jak i prywatnych. Na badanie można zapisać się telefonicznie, online lub osobiście – zależnie od pracowni. W ramach NFZ wiele badań jest refundowanych, ale zazwyczaj wymaga to skierowania i wiąże się z dłuższym czasem oczekiwania.

W trosce o bezpieczeństwo pacjentów, część badań (zwłaszcza takich jak RTG czy TK) wykonuje się na podstawie skierowania także w sektorze prywatnym. Z kolei proste badania, takie jak wiele rodzajów USG,można wykonać prywatnie bez skierowania.

Koszt badań prywatnych zależy od rodzaju badania, miasta oraz tego, czy potrzebny jest kontrast. Najczęściej USG jest jedną z tańszych opcji, a MRI i TK należą do droższych.

Nowoczesne technologie w badaniach obrazowych

Nowoczesne badania obrazowe coraz częściej wykorzystują rozwiązania informatyczne, takie jak sztuczna inteligencja (AI), algorytmy komputerowe i uczenie maszynowe, które usprawniają analizę obrazów. Takie systemy mogą wspierać radiologa m.in. poprzez zaznaczanie podejrzanych obszarów, pomiary, porównywanie badań w czasie lub wstępną „selekcję” przypadków wymagających szybszej oceny. W praktyce AI nie zastępuje lekarza, ale może przyspieszać pracę i zmniejszać ryzyko przeoczenia drobnych zmian.

Równolegle rozwija się sam sprzęt. Nowoczesne aparaty MRI i TK oferują wyższą jakość obrazów oraz często krótszy czas badania, co ułatwia pacjentowi pozostanie w bezruchu. W tomografii komputerowej stosuje się także techniki rekonstrukcji obrazu, które mogą poprawiać czytelność badania, a w wielu sytuacjach pozwalają ograniczać dawkę promieniowania przy zachowaniu diagnostycznej jakości.

Coraz częściej wykorzystuje się również obrazowanie 3D oraz badania dynamiczne (np. ocena ruchu lub przepływu), co pomaga dokładniej rozpoznać problem i lepiej zaplanować leczenie lub rehabilitację. W efekcie diagnostyka bywa szybsza, bardziej precyzyjna i wygodniejsza dla pacjentów.

Autorzy artykułu:

Michał Lewandowski

Michał Lewandowski

Michał w swojej pracy stawia na dialog z pacjentem – uważa, że dobra komunikacja to podstawa skutecznej terapii. Najlepiej odnajduje się w pracy z przepuklinami

Grzegorz Workowski

Grzegorz Workowski

Specjalizuje się w pracy na sali przy  pomocy ruchu. Wierzy, że skuteczna terapia jest wtedy, gdy masz wiedzę o swoim problemie, zdrowiu i celach. 

Cennik

Fizjoterapia dorosłych 30 min 120 - 140zł
Fizjoterapia dorosłych 60 min 240 - 280zł
Trening terapeutyczny 60 min 240zł
Rezerwuj wizytę

Nasze usługi które mogą Cię zainteresować

Rehabilitacja dorosłych

Pomagamy pacjentom zapomnieć o bólu i problemach z poruszaniem się. Wspieramy w powrocie do sprawności po kontuzjach czy interwencjach chirurgicznych.

Dowiedz się więcej

Indywidualny trening terapeutyczny

Aby powrócić do aktywności bez narażania swojego ciała na dolegliwości bólowe niezbędna jest praca nad wzmacnianiem swoich najsłabszych ogniw.

Dowiedz się więcej

Transkrypcja podcastu na podstawie którego stworzono artykuł

Michał Dachowski: Witam Was serdecznie w odcinku Talks4fLife. Dzisiaj z nami są:

Paulina Kaszyńska

Piotr Nadulski

Filip Albert Żołądek

Kiedy należy wykonać badania obrazowe?

I Michał Dachowski. I dzisiaj sobie powiemy o badaniach obrazowych. Czy są potrzebne, kiedy są potrzebne i jak je wykonać?

Paulina Kaszyńska: Przede wszystkim powinniśmy sobie powiedzieć, że zdjęcie trzeba wykonać wtedy, gdy objawy wskazują, że jest taka potrzeba. Leczenie samych obrazów może być złudne, ponieważ nie pokazują nam różnic osobniczych. I to, co dzieje się w stawie, może nie odzwierciedlać zupełnie dolegliwości pacjenta.

Piotr Nadulski: Często jest tak, że na samym początku wizyty pacjent pokazuje: tu są proszę badania, a tam jest napisane to i to. Staram się, żeby to, co jest w opisie i w samym badaniu, nie zaburzało mi obrazu objawów i żebym nie chciał w trakcie diagnostyki potwierdzać to, co wyszło w badaniu. Tylko staram się najpierw zobaczyć, co pacjent powie, jak się rusza, jak mi opisze ból, a dopiero później zerknąć w badania. Bo może coś tam będzie nowego. Czy mi się to pokryje z objawami, o których pacjent mówi, czy się nie pokryje.

Filip Żołądek: W kontekście tego, co mówili Piotr i Paulina możemy sięgnąć do badań, które od kilku lat są przeprowadzane, mianowicie chodzi tutaj o robienie badań obrazowych, w ramach badań klinicznych, zarówno symptomatycznych – na przykład barku, który nas boli, ale też drugiej strony. I co pokazują badania? Badania pokazują, że różnice między bolesnym barkiem, a bezbolesnym są bardzo małe. W zasadzie ten drugi bark potrafi być bardziej zmieniony strukturalnie, co może dowodzić tego, że właśnie objawy nie zawsze są bezpośrednio skorelowane, czyli nie ma tej kauzacji między tym, że widzimy coś na zdjęciu, czy pogrubiona kaletka, czy zespół cieśni podbarkowej, który jest dość mocno wątpliwy po latach, jak się okazuje. Więc tutaj badania obrazowe potrafią wprowadzić nam mętlik w głowie, jako pacjentowi, czyli mamy zasugerowane: acha, mamy już winowajcę. A nie do końca, jak się okazuje, to jest prawda. Bo bardzo ciężko jest nam wytypować, gdybyśmy mieli zdjęcie RTG i jakiś objaw i trzeba dopasować RTG do tego pacjenta. To jest mega ciężkie. Oprócz złamania, które dobrze widać. Ale objawy tkanek miękkich czy objawy bólowe w RTG czy USG muszą się super potwierdzać. Bo to ma nas utwierdzić w naszej diagnostyce, czy my mamy rację w formie testów, fizjologii i całego naszego działania organizmu ruchu w stawie. Czy wszystko się zgadza i utwierdzamy się, czy leczenie, które stosujemy jest dobre. I czy nasze działania są też dobre.

Piotr Nadulski: I to, co powiedziałeś, ma nam rozwiać wątpliwości. Często niestety zdarza się tak, i tu się kolejnymi badaniami się podeprę, że znając opis, znając już wyniki badań obrazowych – były już takie testy przeprowadzane, że postawiono kilkudziesięciu fizjoterapeutów, którzy znali wstępna badania obrazowe i druga część, która tych badań nie znała i mieli dokonać diagnostyki pacjenta. Osoby, które wiedziały, że na badaniach obrazowych jest problem, w testach funkcjonalnych byli raczej za tym, że ten bark jest bolesny. Mimo że on wcale nie musiał być bolesny, więc clue było ukryte. Więc tak samo terapeuta, czy diagnosta lekarz może popełnić na podstawie tego błąd takich zbyt wczesnych założeń. I tutaj jeszcze jedna rzecz, która zostaje do powiedzenia to jest to, że jeżeli chodzi o badania rezonansu magnetycznego, który jest uważany za bardzo dobre i szczegółowe badanie, to też zdarzyło się badanie, które pokazywało, że na 50 różnych testów jednej osoby różnice w opisie były na tyle duże, że można było dokonać naprawdę rozbieżnych interpretacji. Na tym bym się skupił, czyli najpierw badamy pacjenta. Dzieje się coś złego. Na przykład w trakcie terapii zaczynają się pojawiać czerwone flagi, albo żółte, czyli to są symptomy u pacjenta, które dają nam silny sygnał, że coś jest bardzo niedobrze. I w tym momencie badanie obrazowe – tutaj posłużę się bólem barku jest konieczne. I tutaj trzeba wysłać pacjenta na rentgen. Dlaczego rentgen? Bo ból objawiający się w nocy, ból, który się cały czas pogłębia zamiast zmniejszać, może na przykład świadczyć o nowotworze głowy kości ramiennej i tego nie wychwycimy w żadnym badaniu, oprócz rentgena właśnie. Nawet rezonans nie uwzględni tego – jeśli dobrze pamiętam, bo rezonans nie bada kości jako takich, tylko bada tkanki miękkie. Tu najlepszym badaniem będzie rentgen, który jest takim trochę kopciuchem można powiedzieć.

Paulina Kaszyńska: To, co się spotyka z dziwną reakcją wśród pacjentów, że w momencie wejścia do gabinetu, kiedy pytamy: co się dzieje, otrzymujemy od nich plik dokumentów pod tytułem: tu mam mój rentgen, tu mam mój rezonans, lekarz stwierdził to i to. Dopiero w momencie kiedy możemy zbadać pacjenta i ocenić co jest jego problemem i dopiero wtedy obejrzeć zdjęcia – mamy pełny obraz, który pozwala nam na wykluczenie naszych hipotez. Możemy zaproponować program postępowania nie opierając się tylko i wyłącznie na obrazie, który może nas wprowadzić w błąd. Natomiast pacjenci są często zmieszani w momencie, w którym mówimy: zdjęcie tak, ale może na koniec.

Filip Żołądek: Tu mam znowu przykład z sali. Już wspominałem o tym w podcaście: Czy dysk może wypaść? Ale typowo z objawów trafiła się pacjentka, gdzie można by było strzelać, że jest to jakaś przepuklina, dyskopatia odcinka lędźwiowego, bo mieliśmy i ból samego kręgosłupa i promieniowanie po nodze z osłabioną siłą mięśniową. Ani RTG, ani rezonans nie wykazały żadnych dysfunkcji kręgosłupa. Ani dyskopatii, ani kręgozmyku. Po prostu nic.

Jakie badanie obrazowe należy wykonać?

Warto też powiedzieć, że nawet jak nie macie takich badań, to nie jest to dyskwalifikacja do odbycia wizyty u fizjoterapeuty. Jeśli będą takie badania potrzebne, czy USG czy RTG, to terapeuci wiedzą, na jakie badania wysłać pacjenta. Co chcą zobaczyć, albo co chcą sobie potwierdzić, bo nie są czegoś pewni. I to jest normalne. Bo nie zawsze wszystkie kości da się dobrze zobaczyć na RTG. Są takie przypadłości jak zmęczeniowe złamanie stopy, które lepiej widać na USG. Więc to nie jest takie zerojedynkowe, że jak chcę zobaczyć kość, to muszę zrobić RTG. Czasami trzeba zrobić USG, albo jak Filip powiedział, rezonans, bo jakaś kość jest gdzieś bardzo głęboko. Albo tak jest ustawiona w naszym ciele, że rzeczywiście na RTG będzie ją bardzo ciężko zobaczyć, na USG jest to niemożliwe, bo jest to za głęboko. A rezonans to jest to badanie, które powinno być zrobione. No chyba że mieliśmy wypadek i wtedy tomografia komputerowa, bo wtedy widzimy układ przestrzenny tej kości i czy coś się z nią złego dzieje, co może też być zauważone na zwykłym RTG.

Filip Żołądek: Tu doprecyzowując to mimo wszystko jeśli chodzi o kościec to RTG. Na RTG wychwycimy zmiany kości pod kątem nowotworów. Rezonans, żeby doprecyzować, bo mogłaby się wkraść niejasność. Jeżeli mamy połączenie stawowo i tkanek miękkich, czyli na przykład kręgosłup, to lepiej to będzie widać na rezonansie. Natomiast tu się jednak trzymamy diagnostyki, którą wyznaczy nam lekarz. My też wiemy, kiedy odesłać. Sami nie mamy możliwości wystawiania skierowań na badania obrazowe. Ale powiedzmy, że ta ścieżka nie jest na tyle zaburzona i można się dostać do lekarza. W Polsce jest to jednak oparte o prywatną służbę zdrowia. Niemniej daje taka współpraca na pewno dobre efekty. Kolejna rzecz to jest taka, że jeżeli chodzi o resztę badań obrazowych typu USG, to w przypadku zmian ścięgien, czyli łokcia tenisisty, łokcia golfisty…

Piotr Nadulski: Przeciążeniowe bole, bardzo upraszczając.

Filip Żołądek: Tak. To warto zbadać i to pod kątem tego typu zmian.

Paulina Kaszyńska: Warto zaznaczyć, że to, co chce czasami fizjoterapeuta zobaczyć na zdjęciu, to nie tylko są kości, stawy i inne struktury związane z aparatem ruchu, bo czasami warto też ocenić funkcję przepływów, czy to na USG, czy za pomocą tomografii, bo niektóre objawy związane z objawami neurologicznymi mogą też dla nas stanowić wskazanie do tego, żeby sprawdzić, czy ten układ krążenia też funkcjonuje prawidłowo i czy z tej strony nie ma żadnych zagrożeń.

Piotr Nadulski: Albo czy jest bezpieczeństwo naszej pracy. Bo są tętnice szyjne i masaż takiej tętnicy, która jest zajęta, może być katastroficzny dla naszego pacjenta. Więc odesłanie na jakieś badania dodatkowe wcale nie jest błędem i nie boimy się tego robić. I jeżeli nam testy wychodzą pozytywne i coś takiego może się dziać, to lepiej takie badania zrobić i nie należy się tego kompletnie bać.

Filip Żołądek?: Tu a propos tętnic szyjnych, bo to jest taki worek trochę. Na przykład mamy tętnice kręgowe i takim dobrym przykładem jest to, że nie zawsze sobie zdajemy sprawę co pacjent ma pod skórą i jeszcze między kręgami. Więc nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć. Natomiast zdarzały się sytuacje, gdzie na przykład ludzie mieli malformacje tętnic kręgowych, która potrafiła się zawinąć wokół elementów kostnych kręgosłupa w mega nienaturalny sposób. No i tutaj wychwycenie tego na badaniu obrazowym, tu będzie chyba rezonans najbardziej adekwatny, może dać komuś wykładnie do tego, co ma robić później w życiu. I czego unikać. Nie lubimy tego, ale czasem zmiany strukturalne są takie, że ja nawet nie wiem, czy to jest operacyjne czy nie. Prawdopodobnie trzeba by było to przeciąć i związać na nowo. Tu już trzeba by było jakiegoś chirurga naczyniowego zapytać, ale na obecnym etapie, na którym się medycyna znajduje, to takie rzeczy to raczej jest prosta sprawa. Najtrudniejsze to jest zlokalizowanie tego.

Piotr Nadulski: Albo czy w ogóle jest potrzebne. Czy da się bez tego żyć?

Filip Żołądek: I jeszcze jedna rzecz o której chciałem powiedzieć, tak w kontekście tego, o czym dzisiaj mówimy i to się już przewijało w historii Piotrka, to to, że pacjent jeśli na bardzo wczesnym etapie pójdzie na badania obrazowe i te badania obrazowe są robione przed terapią – przed próbą terapii – to on często tej terapii nie podejmuje wcześniej i nie wiemy, czy on już nie wprowadził sobie efektu nocebo, czyli nie wmówił sobie, że ból kręgosłupa jest od danej dysfunkcji, którą znaleziono u niego w kręgosłupie i na przykład nie podejmuje się przez bardzo długi czas terapii ruchowej, która mogłaby mu ten ból zmodulować, zmniejszyć albo też całkowicie zanegować, bo lower back pain, czyli ból lędźwi – czyli też worek dolegliwości – nie jest prostą sprawą do rozwiązania, bo tu głowa odgrywa niesamowicie ważną rolę.

Piotr Nadulski: Chciałbym tu zwrócić uwagę na rolę wywiadu, bo jak na samym początku powiedziałem, że staram się jak najpóźniej zobaczyć badania. A może w ogóle w nie nie patrzeć. To tak samo to, czy my komuś zasugerujemy wykonanie określonego badania, czy w nie spojrzymy zależy w głównej mierze od wywiadu. Bo tu wywiad może nas uspokoić co do niespecyficznych objawów, albo może właśnie wręcz nam wskazać, że okej, brzmi to jak problem kręgosłupowy, a może się okazać, że tam się dzieje coś poważniejszego.

Paulina Kaszyńska: I tutaj wracamy do punkty wyjścia czyli do tego, co jest najważniejsze: badania obrazowe są bardzo przydatne, ale tylko wtedy kiedy istnieją wskazania do ich wykonania.

Analiza badania obrazowego RTG, MRI i USG

Często pacjenci czytając te badania później w domu i analizując je z doktorem Google, mają problem taki, że czytają rzeczy, które są normy w danym wieku, np. czytają, że maja chondriomalację pierwszego czy drugiego stopnia, która nie może boleć, czy specyfika bólu jest zupełnie inna i – jak powiedziałeś Filip, układają sobie w głowie, ze to musi ich boleć i że mają taki katastroficzny stan, który wyłącza ich z funkcjonowania i nie podejmują tej pracy, bo naczytają się w necie najgorszych rzeczy, bo w Internecie są te najgorsze i nieudane. Mało kto pisze, że ma to i żyje, tylko że ma i nie może z tym żyć. To jest bardziej klikalne i fajniejsze w necie, więc tylko takie informacje tam znajdziecie. To ile ma lat, co robi w życiu – to wszystko ma znaczenie względem tego, jaki opis znajdziemy. To, co Filip powiedział, jedno RTG czy USG może być opisane na naście sposobów i zależy od doświadczenia. Ale pamiętajcie, że osoba, która opisuje to zdjęcie, nie ma kontaktu z pacjentem, więc ona nie wie, jakie ma objawy. I nie wie, co ją boli, tylko opisuje wszystko, co widzi. Dlatego potem nasza konsultacja i wytłumaczenie pacjentowi, która z tych rzeczy rzeczywiście może go boleć, albo która go rzeczywiście boli, jest bardzo ważna.

Filip Żołądek: I żeby wyjaśnić, żeby to źle nie zabrzmiało, bo pojawiło się kilka razy takie stwierdzenie, że nie czytamy badań jako terapeuci. To nie jest prawda. To, że my to odkładamy w czasie i robimy sobie diagnostykę najpierw według własnych kryteriów, żeby się nie zasugerować, to nie znaczy, że my do tych badań nie zaglądamy. Bo przede wszystkim pacjent bardzo źle się czuje z tym, że jeżeli nam daje dokumentację, a my do niej nie zaglądamy, mimo że chcemy zachować poziom wizyty na najwyższym poziomie, to zawsze potwierdzamy to i tłumaczymy to, co jest w opisach i wyjaśniamy to, co Michał powiedział przed chwilą, że jeżeli ktoś widzi coś, co go niepokoi, to tłumaczymy, że to jest akurat normalne. To normalnie występuje. Ja też bardzo często przytaczam historie ze swojego życia, że ja nie robię sobie badań obrazowych kręgosłupa. Nie mam objawów, ale prawdopodobnie gdybym zrobił, to tak jak wszyscy miałbym różnego rodzaju zmiany i może to spowodowałoby, że ten ból by się pojawił. Wiemy, jak duża jest siła umysłu i wiemy, że nasze nastawienie potrafi nawet zmienić pulę hormonów w jakimś stopniu, pulę neuroprzekaźników. Więc byłbym ostrożny z robieniem na zapas badań. Oczywiście diagnostyka, profilaktyka, jeśli jesteśmy w grupie ryzyka, ma jak najbardziej znaczenie. W przypadku urazów nie ma dyskusji, czyli jest to potrzebne, bo to jest część leczenia i doboru postępowania. Natomiast jeśli chodzi o coś takiego, że coś nas zaczęło boleć, na przykład plecy, ale nigdy wcześniej nie mieliśmy takich epizodów, albo one występują raz na ileś lat i nie muszą być spowodowane tym samym, to chodzenie i proszenie o badania obrazowe tak dla świętego spokoju może być nie do końca dobrym rozwiązaniem.

Paulina Kaszyńska: To też pociąga za sobą kolejne niebezpieczeństwo, bo jakiś czas temu pojawił się trend kupowania takich badań bez żadnego skierowania. Na portalach promocyjnych, które umożliwiają zrobienie badania bez żadnych konsultacji. Wtedy pacjent dostaje suchy wynik, suchą płytę z opisem i często nie wie, co z tym dalej zrobić. Natomiast wprowadza się już w taki stan, który dodatkowo napędza do błędnego stresu.

Piotr Nadulski: Dokładnie. Stres go zjada wewnętrznie. A potem te objawy przybierają na wadze. To, co powiedziałeś Filip bardzo dobrze, bo we wszystkich urazach zrobienie RTG, USG, czy innego badania będzie bardzo owocne i jest bardzo potrzebne, żeby ustalić dobry proces rehabilitacji, bo wiemy jakie tkanki i jakie struktury są uszkodzone i w jakim stopniu, przez co wiemy co możemy robić, a co nie. Kiedy terapię manualną, a kiedy stabilizator. A czasem od razu ruch, bo uszkodzenie jest na tyle małe, a objawy wydają się bardzo duże. To się zdarza, bo ile ludzi, tyle przypadków, co widzimy na poziomie naszego gabinetu.

Filip Żołądek: Jeszcze do tego, o czym powiedziała Paulina, czyli do kupowania tych badań i czytania suchego opisu, to jest to duży problem, bo o ile chodzi w kategorii bólu, jak analizujemy, bo ból to jest temat rzeka. Jeśli chodzi o fizjoterapię, neurologię, psychologię, to jest tak wielopłaszczyznowy temat, że on wymagałby praktycznie studiów. Zostało napisanych ileś książek na ten temat, więc my możemy to tylko liznąć. Jednym z ciekawszych badań, do którego mogę się teraz odwołać jest to, że ból jest trochę samorealizującą się przepowiednią. Jeżeli my jesteśmy nastawieni na coś, że coś nas zacznie boleć, my się czymś zasugerujemy, to testy a propos badanych osób, które miały wykonać jakąś czynność, a ktoś im zasugerował, że ból może wystąpić, to percepcja tego bólu u tych osób była większa. Więc nasza rola jest taka, żeby nie powodować paniki u takiej osoby, z która pracujemy. Czy to będzie terapia manualna, czy to będzie terapia ruchowa, my musimy pamiętać o tym, że nasze słowa mają bardzo dużą moc. Oczywiście nie tak dużą moc jak nasze mięśnie, ale jednak. Tutaj musimy pamiętać, że jedno bez drugiego nie działa.

Koniec kropka. To ten odcinek z serii Talks4Life sobie zakończymy, a naszymi gośćmi byli: Filip Albert Żołądek, Piotr Nadulski, Paulina Kaszyńska. I Michał Dachowski. Bardzo Wam dziękuję za słuchanie Talks4life, i odsyłam Was do wszystkich następnych, jak i tych, których jeszcze nie odsłuchaliście. A możecie je odsłuchać na wszystkich platformach Spotify, iTunes i na naszej stronie www.fizjo4life.pl. A więc do zobaczenia.