Wszystko, co powinieneś wiedzieć po zerwaniu więzadła krzyżowego przedniego #acl

Zerwanie więzadła krzyżowego przedniego (ACL) jest urazem, o którym każdy trochę słyszał. Co jednak jeżeli zerwanie zdarzy się Tobie? Ból, obrzęk, oczekiwanie na wizytę u lekarza i wizja zbliżającej się operacji, ale czy aby na pewno to wszystko?

Co zrobić bezpośrednio po urazie? Czy założyć ortezę? Zrobić okład z lodu?
Leżeć i nie ruszać czy może wręcz przeciwnie?

Jeżeli zastanawiasz się co zrobić jeżeli zerwanie ACL dotyczy także Ciebie i jak najlepiej przygotować się do ewentualnej rekonstrukcji, sprawdź koniecznie co na ten temat mogą powiedzieć specjaliści ze studia Fizjo4life.
Odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania dotyczące tego tematu udzielą fizjoterapeuci- Michał Dachowski, Hubert Kowalewski i Maciej Czajka.

Posłuchaj, sprawdź, przyjdź.
www.fizjo4life.pl

* Uwaga, informacje zawarte w naszych podcastach nie stanowią porady medycznej i nie mogą być jako taka porada traktowane. Publikowane w nagraniach treści mają charakter informacyjny i autorzy nie ponoszą odpowiedzialności za skutki działań podejmowanych w oparciu o te treści. Każdy problem fizjoterapeutyczny wymaga bezpośredniej konsultacji ze specjalistą, do czego zawsze ogromnie zachęcamy.

Transkrypcja podcastu

Witam Was serdecznie w kolejnym odcinku z serii Talks4life, dzisiaj dość wyjątkowy temat, bo porozmawiamy ACL, a szczególnie o tym, co zrobić, jeżeli już wiesz, że go uszkodziłeś. Ze mną dzisiaj są:

Hubert Kowalewski

Maciek Czajka.

No i ja, Michał Dachowski. Zapraszamy serdecznie, dużo wartościowej wiedzy o tym, co zrobić, jeżeli dowiedziałeś się, albo podejrzewasz u siebie, że twoje więzadło w kolanie o nazwie ACL, czyli więzadło krzyżowe przednie jest rozerwane. A więc co to to wiązadło jest, Hubercie?

Przede wszystkim jest to wiązadło w środku kolana, możemy sobie tak wyobrazić i łączy ono piszczel, czyli dolną część naszej nogi, z udem, czyli z górną częścią naszej nogi. Zabezpiecza kolano przed tym, żeby ten piszczel nie przesunął się nam do przodu w czasie ruchu.

Dokładnie, więc jego głównym zadaniem jest stabilizowanie naszego stawu kolanowego również przez to, że poprawia ono czucie wewnątrz kolana, dzięki temu mamy lepszą stabilność.

To, co najczęściej ludzie odczuwają po zerwaniu, to jest, to że to kolano staje się trochę takie, nazywają to, pływające, niestabilne, ucieka. Takie niekontrolowane, szczególnie jak trochę o nim przestaną myśleć w takich sytuacjach, gdzie robimy coś innego i nagle ta noga stanie na krzywym chodniku albo wychodzę z samochodu.

Chcemy się obrócić na pięcie.

Często też wchodzenie, wychodzenie z autobusu czy tramwaju w momencie, kiedy zmieniamy wysokość, jakiś stopień, to wtedy rzeczywiście to więzadło pełni bardzo ważną funkcję.

Tak, jeżeli masz takie objawy, to już jest taki pierwszy sygnał, najważniejszy sygnał do tego, że coś nie tak dzieje się w kolanie, ale wypadałoby to z kilkoma osobami jeszcze potwierdzić.

Złotym badaniem tym wypadku, takim podstawowym, jest badanie rezonansem magnetycznym, badanie USG w tym przypadku zupełnie się nie sprawdzi. Badanie rentgenowskie też niestety nie, bo pokazuje tylko kości, czy ich nie połamaliśmy w trakcie tego urazu, więc bardzo ważnym badaniem obrazowym będzie rezonans magnetyczny. 

Dokładnie. Możemy również sprawdzić stabilność kolana różnymi testami funkcjonalnymi. Jednym z nich jest test szuflady, czyli wysuwanie piszczeli względem kości udowej. Jednocześnie Musimy pamiętać, że wszystkie te testy mogą nam wskazywać, że mogło dojść do zerwania, ale jednocześnie one nigdy nie są takim stuprocentowym wyznacznikiem tego, czy na pewno, akurat w naszym przypadku doszło do tego uszkodzenia ACL.

Czyli trzy rzeczy: po pierwsze pacjent musi odczuwać coś z kolana. Może wyjść coś w rezonansie i może coś nam wyjść w badaniu. Czy to będzie badanie lekarskie, to co powiedziałeś, taki trochę test, który bardzo poddaje wysiłkowi ten ACL i sprawdzamy, czy on dobrze funkcjonuje, tak jak powiedziałeś: szuflada albo test Lachaman.

Pamiętajmy, że bardzo ważne jest sprawdzenie też pod kątem drugiej kończyny. Jeżeli ktoś jest luźny więzadłowo, to może się okazać, że naturalnie ma tę szufladę. 

Albo w przeszłości miał to drugie kolano uszkodzone, więc to trochę utrudnia sprawę. Warto jeszcze dodać, że zdarza się również, że w badaniu rezonansem wychodzi jakiś wynik, ortopeda czy radiolog widzi coś w badaniu, natomiast śród-operacyjnie, podczas operacji, w trakcie nagle okazuje się, że sytuacja wygląda trochę inaczej. Więc czasami zdarza się, że sytuacja w środku jest trochę inna, więc 100% pewność mamy dopiero, jak włożymy kamerkę do środka.

Czyli jak otworzymy pacjenta, to wiemy co jest w środku. I taki pacjent był u nas ostatnio, który w pierwszym badaniu rezonansowym miał wynik, że zerwał, w drugim, że nie zerwał.

To jest dużo częstszy scenariusz, gdzie rzeczywiście te badania obrazowe wykazują, że mogło dojść do uszkodzenia, a jak chirurg otwiera kolano, to okazuje się, że doszło do uszkodzenia, ale jakieś włókna ciągle zachowały swoją ciągłość i to więzadło tam jest. Wtedy oczywiście jest dużo większa szansa na jego regenerację.

Dokładnie tak, ale dzisiaj mogliśmy taką sytuację sobie przetworzyć. Są takie trzy sytuacje, że ACL mamy uszkodzony na 100% i taką fazę, my to nazywamy fazę rehabilitacji, fazę zerową, czyli przygotowanie w przyszłości albo do operacji albo do życia.Co my powinniśmy zrobić w tej fazie, tuż po uszkodzeniu takiego kolana względem samego ACL?

Najczęściej zdarza się, że ludzie pytają, czy muszą chodzić w ortezie, czy jest ona wtedy niezbędną. Jeżeli urwaliśmy tylko ACL, zerwaliśmy go, to zazwyczaj ta orteza nie jest potrzebna, ona nie uchroni kolana przed kolejnym podwichnięciem. Zazwyczaj tak to wygląda. Bardziej chroni ona nas przed innymi ludźmi, na przykład w autobusie lub działa nam na głowę, że czujemy się pewniej, że coś nam trzyma, że czujemy się pewniejsi siebie w czasie ruchu. Natomiast nie jest to niezbędne.

Oczywiście musimy wziąć poprawkę na to, że takie izolowane uszkodzenia ACL nie zdarzają się aż tak często i bardzo częstym przypadkiem jest, że uszkadzając więzadło krzyżowe przednie jednocześnie dochodzi do uszkodzenia w obrębie albo łąkotki przyśrodkowej albo więzadła pobocznego piszczelowego, czyli przyśrodkowego. Jeżeli uszkodziliśmy już przynajmniej jedną z tych struktur, to wtedy może się okazać, szczególnie w przypadku więzadła przyśrodkowego pobocznego, że ta orteza będzie niezbędna. 

Więc tutaj znowu te trzy przypadki w jednym: czy urwałeś sam ACL, czy ACL plus łękotka, czy ACL, łękotka i poboczne NCL, to wszystko będzie miało znaczenie czy orteza jest potrzebna czy nie. Pamiętajcie też, że przeważnie uszkodzenia ACL i dookoła ich wszystkie, są to uszkodzenia wysokoenergetyczne. Czyli zdarzył się jakiś pęd albo skok, coś co nadwyrężyło wasze kolano, na co nie było, więc siły działające są wtedy bardzo duże. Podczas dnia, podczas codziennego użytkowania, takie siły nie następują, więc trochę trudno dużo bardziej uszkodzić kolano, że ta orteza nie do końca zawsze jest pozytywną rzeczą jaką chcemy mieć na kolanie.

Więc nie ma jednej dokładnej odpowiedzi czy nosić, czy nie nosić. Zależy co się uszkodziło. Przeanalizowaliśmy takie najczęstsze przypadki, ale oczywiście zdarza się, że podczas uszkodzenia ACL może urwać też inne więzadło niż te, o którym wspomnieliśmy. Łąkotka boczna może być uszkodzona, możemy uszkodzić kość, chrząstkę. Jest dużo innych opcji, więc w te nie będziemy wchodzić, bo są one rzadsze, natomiast konsensus jest taki, że ta orteza nie zawsze jest potrzebna.

Często izolowany ACL nie wymaga, chyba, że rzeczywiście mamy problem, bardzo duży problem ze stabilnością albo nasza głowa nie pozwala nam używać tego kolana, używać tej nogi bez tej ortezy.

Kolejne pytanie, które często dostajemy dostajemy tuż po uszkodzeniu więzadła krzyżowego przedniego, to czy mogę obciążać nogę.

Jeżeli doszło wyłącznie do uszkodzenia ACL, to tak naprawdę od pierwszej minuty po urazie możemy obciążać.

Powiem więcej: nawet powinniśmy, musimy obciążać to więzadło, to kolano. Jeżeli więzadło zerwaliśmy, to już go nie obciążamy, ale nogę obciążamy, ponieważ jest to od razu pierwszy etap rehabilitacji, od razu budujemy nowe połączenia w naszym mózgu, żeby ta noga jak najszybciej wróciła do pełnej sprawności. Jeżeli zerwaliśmy to wiązadło, to nie zerwiemy go bardziej. Musimy od początku budować pełną stabilizację i funkcje tego kolana.

Czy mamy używać lód? Co byście powiedzieli? Ja zawsze mówię, że okej, używaj, ale on nie leczy, tylko zmniejsza ból.

Jeżeli chcemy zadziałać przeciwbólowo, ewentualnie w przypadku jakiegoś dużego obrzęku, który pojawi się po urazie, to okej. Tylko pamiętajmy o tym, że to tak naprawdę nie będzie miało żadnego innego działania przeciw-obrzękowego, przeciwbólowego, więc na to okej, ale nie jest to rehabilitacja.

Jeżeli kolano jest gorące, opuchnięte bolesne, warto spróbować. Ja zalecam, prostu spróbuj. Jeżeli przyłożysz lód i zobaczysz, że po 10 minutach takiego obłożenia lodem kolano jest przyjemniejsze, jest ci wygodniej chodzić, możesz wygodniej leżeć, no to czemu nie? Nie ma tutaj żadnych przeciwwskazań. Natomiast to też nie jest najważniejsza sprawa od razu po uszkodzeniu, czyli ten lód nie będzie nam zszywał magicznie tego więzadła. Po prostu będziemy czuć się lepiej.

Co mamy zrobić, jeżeli w naszej myśli ma być operacja, to czy warto się do niej przygotować, zostawić to kolano, nie robić z nim nic? Ćwiczyć? Nie ćwiczyć? Jak do tego podchodzić?

Bardzo często się słyszy, żeby zostawić, odpoczywać, nie ruszać. No nie do końca. To, co my powinniśmy zrobić, to zawalczyć o to, żeby jak najszybciej wrócić do naszych funkcji.

Dokładnie. Należy pamiętać, że jeżeli chodzi o mięsień czworogłowy, on tendencję do bardzo szybkiego spadku masy mięśniowej i siły mięśniowej jeżeli go nie obciążamy.

Były badania, że 3 dni wystarczą, żeby funkcja mięśnia czworogłowego zaczęła spadać odczuwanie względem drugiej kończyny. 

Ja uzupełnię, że ten mięsień, to jest ten mięsień z przodu uda. Ten, który prostuje kolano, pomaga nam wchodzić po schodach, to właśnie jest ten mięsień. Dlatego to, o czym mówimy, tak ważne jest, żeby od samego początku po uszkodzeniu jak najszybciej wprowadzać rehabilitację, jak najszybciej wprowadzać różnego rodzaju ćwiczenia siłowe. Tak jak powiedziałeś Hubercie, jak coś się urwało, no to nie da się tego urwać bardziej, więc nie bójmy się obciążać tej kończyny. 

Musimy zwrócić uwagę przede wszystkim na obrzęk, żeby zredukować opuchliznę. Wtedy szybciej powróci nam pełny zakres ruchu.

Czyli to jest cel, po co to wszystko robimy. Po pierwsze po to, żeby tak jak powiedziałaś, zmniejszyć opuchliznę.

Po drugie, żeby mięśnie, które w czasie bezruchu by nam zanikał, żeby tak szybko nie zamykały.

I tutaj badania mówią, że powinniśmy, czy to przed operacją czy nie przed operacją do życia, odzyskać 90% siły mięśniowej tej, co była przed urazem. Doprowadzamy nogę praktycznie do pełnej funkcji. 

Nawet, jeżeli nie uda nam się odzyskać 90% do operacji, jeżeli zdecydujemy się operować to kolano, to im ta funkcja będzie lepsza, im większą siłę mięśniową zbudujemy przedoperacyjnie, tym ten proces powrotu do pełnej sprawności pójdzie nam szybciej.

Trzecim celem tego działania w fazie zerowej, przedoperacyjnej czy przedżyciowej, jest zrobienie wszystkiego, żeby odzyskać pełny, możliwy zakres ruchów w kolanie. Czyli przywracamy funkcję. To jest główny cel. Zmniejszyć opuchliznę, siła mięśniowa i funkcja kolana – zgięcie i wyprost. Po to te wszystkie rzeczy robimyIle to może trwać?

Badania wskazują, że takim optymalnym, może minimalnym czasem, który powinniśmy poświęcić na przygotowanie kolana jest sześć tygodni regularnej pracy.

Minimum. Po tygodniu niczego nie oczekujcie, po dwóch też nie. Po trzech już coś się zmieni. Czwarty, piąty, szósty tydzień, to czas kiedy zobaczycie kamienie milowe, takie rzeczywiste odzyskiwanie funkcji tego kolana, że ono zacznie robić to, co chcecie z nim robić. 

To, co jest ważne, to że te sześć tygodni to nie jest wizyta raz w tygodniu i prostowanie kolana na leżąco, czy ściskanie poduszki, piłeczki w łóżku. To powinna być naprawdę intensywna rehabilitacja, kilka spotkań w tygodniu i dużo pracy samemu w domu. I zaopiekowanie się tym kolanem od początku do końca. 

Jak często to robisz, to też będzie znaczyło co robiłeś przed. Jak byłeś sportowcem, to będziesz ćwiczyć codziennie i ten trening będzie trwał półtorej godziny. Jak byłeś panią,  która chodzi po zakupy, to powiedzmy, że dołożysz trening 45 minut dwa, trzy razy w tygodniu to jest to super i tak to ma być. Dlatego ten program trzeba traktować bardzo indywidualnie i tu nie ma jasnej przesłanki, że masz robić tyle i tyle i będzie super. Wszystko zależy od tego, co robiłeś w przed urazem.

Pamiętajcie oczywiście o tym, że trening po urazie ACL to nie są tylko spacery z psem po parku, tylko prawdziwa siła mięśniowa. Nie unikniemy prawdopodobnie przysiadów, nie unikniemy stopni, wykroków i nie unikniemy sztangi prawdopodobnie. Docelowo chcemy, żeby jeszcze przed wykonaniem operacji to kolano było w 90% tak sprawne, jak przed.

Jeżeli chodzi o terapię manualną, to ona też się przydaje. Głównie przy redukcji obrzęku, żeby poczuć lepiej nasze kolano, żebyśmy się lepiej czuli i żeby łatwiej nam było wykonywać ćwiczenia. Nie jest ona obowiązkowa przez sześć tygodni. To wszystko zależy w jakim stanie jest nasze kolano, czy ono tego potrzebuje faktycznie. 

Nazwał to bym w ten sposób: im jesteśmy bliżej urazu, tym więcej terapii manualnej. Im oddalamy się od urazu, tym powinniśmy wychodzić z terapii manualnej i robić coraz więcej ćwiczeń. A to, jak szybko, to będzie bardzo różne. Im więcej macie innych chorób o towarzyszących, jak na przykład cukrzyca, hashimoto, tym te procesy będą się zmieniały. To też wszystko trzeba będzie brać pod uwagę w całym procesie i tej fazie zerowej, pre-rehabilitacyjnej, nazwanej ładnie przed operacją przy urazie ACL. 

Tym bardziej, że badania pokazują, że ten czas, który mija od urazu do samej rekonstrukcji więzadła, nie ma aż tak dużego znaczenia w kontekście powrotu do pełnej sprawności, jeżeli wykonamy dobrą pracę. Czyli jeżeli zerwaliście więzadło i chcecie się przygotować i chcecie przyszłościowo się zoperować, to nawet warto wydłużyć, odłożyć tę operację w czasie, wykonać tę pracę, ten trening siłowy przed operacją, żeby doprowadzić kolano do jak najlepszego stanu, gdyż wtedy dużo mniej czasu zajmie nam powrót do sprawności.

Czyli ta faza zero, czyli ten moment przed operacją, ale już po uszkodzenie więzadła nie jest po nic. Jest po to, żeby po operacji szybciej i łatwiej wrócić do pełnej sprawności.

Jestem w tej chwili gotów pokusić się o takie stwierdzenie, że czasami ta faza pre-rehabilitacyjna jest nawet ważniejsza niż sama rehabilitacja, bo jak dobrze przygotujemy kolano, tutaj chciałbym pozdrowić pacjenta mojego i Dawida Łukasza, to wtedy rzeczywiście jesteśmy nawet miesiąc do przodu jeżeli chodzi o proces pooperacyjny. 

Dużo łatwiej nauczyć się ćwiczeń kiedy jesteśmy w mniejszych emocjach niż jak jesteśmy tuż po zabiegu, gdzie jesteśmy w dużym bólu, gdzie jesteśmy na lekach przeciwbólowych, że wszystko co obrzęknięte, obolałe, musimy używać tego lodu i faktycznie po operacji nie czujemy się zbyt dobrze, wtedy naprawdę nasza głowa jest wysoko i ciężko nam się skupić i dużo łatwiej jest, kiedy robimy te same rzeczy, które robiliśmy już tydzień czy dwa tygodnie temu. Po prostu łatwiej będzie nam się ich z powrotem nauczyć.

Operacja to opuchlizna, stres i nowe rzeczy i gdy jeszcze nie znasz ćwiczeń, ktoś coś ci każe robić, ty ich nie znasz i jest problem. A tak sobie spokojnie na kolanie, które jeszcze nie było operowane poznajesz ćwiczenia i już wiesz, co się będzie działo w tych pierwszych tygodniach, bo są one bardzo podobne. Wszystko wtedy też idzie prościej, łatwiej, a większości z was, celem, jak do nas przychodzicie jest to, żeby jak najszybciej wrócić. Jeżeli chcesz jak najszybciej wrócić, to zacznij pracę z nogą już przed operacją, i to tak, jak powiedzieliśmy, sześć tygodni. Podsumowując: ważna faza, nie warto jej omijać nie, nie warto robić nic. Warto przywracać funkcje jak najszybciej od dnia urazu po ACL. Jeśli oczywiście jakieś pytania macie, to pod filmikiem, pod podcastem chętnie zadajcie je. My chętnie odpowiemy, albo przyjdźcie do nas na wizytę i zobaczymy co z waszym kolanem trzeba zrobić. W podcaście brali udział:

Maciek Czajka.

Hubert Kowalewski.

I ja, Michał Dachowski. Jeżeli wam się podobał ten podcast, to udostępnijcie go, pokażcie na YouTube, pokażcie na Spotify, że go słuchacie, oceńcie. Dajcie kciuka w górę, zróbcie hałas i widzimy się w kolejnym odcinku z serii Talks4life.

W podcaście wzieli udział:

Hubert Kowalewski

Hubert Kowalewski

Hubert specjalizuje się w diagnostyce oraz rehabilitacji sportowców i pacjentów po urazach ortopedycznych. Specjalizuje się w łagodzeniu przewlekłego bólu.

Michał Dachowski

Michał Dachowski

Michał specjalizuje się w terapii manualnej tkanek miękkich. Stale rozwija wiedzę w rehabilitacji urazowej, ze szczególnym naciskiem na urazy sportowe.

Maciej Czajka

Maciej Czajka

Maciej specjalizuje się w pracy z pacjentami ortopedycznymi, zarówno w przypadkach ostrych, jak i borykającymi się z problemami przewlekłymi.