#019 – kobiecy punkt widzenia – blizna po porodzie

Kontynuując temat porodów i cesarskiego cięcia, w tym odcinku podcastu #talks4life z udziałem świetnych fizjoterapeutek uroginekologicznych, Beaty Przały i Kasi Grodzickiej skupimy się na bliźnie. Nie tylko tej jej części, którą widać gołym okiem, ale też tej, która powstaje od środka.

Jak pracować z blizną, aby ją uelastycznić, odżywić oraz zmniejszyć? Jak bardzo jedna blizna ma wpływ na napięcia tkanek w innych miejscach ciała? Czym różni się nacięcie krocza od pęknięcia krocza? Jakie są konsekwencje czysto mechaniczne, ale też psychiczne posiadania blizny? Jak można sobie pomóc podczas ciąży, przed porodem, a także po nim, aby blizny uniknąć (gdy unikniemy nacięcia okolicy krocza) lub by blizna była mniejsza i bardziej mobilna od samego początku?

Karolina Dachowska, założycielka Studia zdrowego ciała i ruchu porusza z fizjoterapeutkami uroginekologicznymi tematy ważne, nie tylko dla samych zainteresowanych kobiet.

* Uwaga, informacje zawarte w naszych podcastach nie stanowią porady medycznej i nie mogą być jako taka porada traktowane. Publikowane w nagraniach treści mają charakter informacyjny i autorzy nie ponoszą odpowiedzialności za skutki działań podejmowanych w oparciu o te treści. Każdy problem fizjoterapeutyczny wymaga bezpośredniej konsultacji ze specjalistą, do czego zawsze ogromnie zachęcamy.

Transkrypcja podcastu

Karolina Dachowska: Dzień dobry wszystkim. Z tej strony ponownie podcast o zdrowym ciele, o dolegliwościach, o tym, co każdy człowiek powinien wiedzieć na temat swojego ciała „Talks4life”, tu Karolina Dachowska. Ze mną ponownie są dwie fizjoterapeutki uroginekologiczne.

Beata Przała : Beata Przała.

Katarzyna Grodzicka: I Katarzyna Grodzicka.

Bardzo się cieszę, dziewczyny, bo jeżeli wy jesteście gośćmi u mnie na fotelu, to znaczy, że ponownie będziemy rozmawiać o jakże istotnych tematach kobiecych. A dzisiaj będziemy chciały troszeczkę kontynuować temat porodów cesarskim cięciem i siłami natury, bo konsekwencją bardzo często, w cesarskim cięciu w 100%, a siłami natury jest bardzo często, jest po prostu nacięcie i w konsekwencji tego blizna. Ogólnie o tym, że blizna jest tak naprawdę znamieniem na naszym ciele, które nadaje się do rehabilitacji, cały czas świadomość społeczna jest stosunkowo niska i to się tyczy wszystkich tak naprawdę nacięć, nie tylko tych właśnie kobiecych, uroginekologicznych, ale po wielu innych operacjach czy zabiegach, gdzie ta ciągłość skóry została przerwana. Ale jest to w szczególności istotne w kontekście tutaj czasu okołoporodowego. Więc jakbyśmy sobie mogły od początku porozmawiać o tym, jak wygląda to nacięcie w cesarskim cięciu.

Beata Przała: Pamiętajmy, że to co widzimy, to jest naprawdę tylko jedna warstwa i skrawek, bo my widzimy bliznę na zewnątrz, która jest na skórze, ale blizna odbywa się przez powłoki skórne, powięzi i ona jest na narządzie, jeśli chodzi o cesarskie cięcie, to jest na macicy, to jest bardzo duża przestrzeń, która później musi się zagoić i tak mówimy – zabliźnić. I pamiętajmy też o tym, że blizna jest takim trochę ciekawym tworem w naszym ciele, w zasadzie nieprzewidywalnym, i ona jest jakby też trochę jakby żywa, można tak powiedzieć, bo ona sobie będzie zbierać tkanki, ona będzie sobie tworzyć dodatkowe tak jakby włókna, które będą nam, oprócz tego, że zamykają tą ranę i świetnie, że to robi, mogą prowadzić do tzw. zrostów i zlepień. I jaka może być tego konsekwencja? To jest tak, jakbyśmy miały koszulkę ubraną, i w pewnym momencie mamy ją tak mocno złapaną chwyconą, tak? Zauważmy, co dzieje się w innej części tej koszulki, na przykład po drugiej stronie, ona jest cała naciągnięta, a my nie mamy możliwości dobrego ruchu w ciele i takiej pełnej przestrzeni. I to jest taka blizna, która trzyma, która jest niezmobilizowana, która ma zrosty. Ale jeżeli popracujemy sobie z tą blizną i troszeczkę ją popuścimy, to ona będzie trochę jak taki szew na koszulce, czyli widzimy te cięcia, ale nam jest swobodnie w tej koszulce i tak samo czuje się nasze ciało, kiedy z tą blizną popracujemy. Ono nie jest złapane, skurczone, chwycone, zgarbione w danym momencie, tylko ma taką pełną możliwość ruchu i swobody, pomimo tego, że ta rana jest i ta blizna na tej ranie jest.

Ja bardzo często swoim podopiecznym przytaczam taki przykład wspaniałego tortu, gdzie mamy blat czekoladowy, między tym bitą śmietanę i tak jedna warstwa, druga, trzecia, jeżeli wtopimy w to wszystko nóż, to siłą rzeczy nie da się wyciągnąć tego noża tak, żeby te warstwy śmietany z czekoladą się nie pomieszały i zawsze ta ingerencja będzie widoczna. Blizny często też są uważana, za takie nasze pamiątki różnych traum, różnych urazów, które nasze ciała, a także psychika muszą ze sobą nosić do końca życia. I ważne w kontekście też blizny jest to ujęcie takie tensegralne, czyli to, właśnie jak Beata powiedziała, nacięcie w jednym miejscu nie tylko wpływa na konkretnie ten obszar, w którym to nacięcie nastąpiło, ale tak naprawdę na cały ten nasz namiot mięśniowo-powięziowy, który będzie balansował napięcie w zależności od właśnie innych struktur ciała. Ale jak, Kasiu, ma się to do nacięcia w kroczu? Czy taka właśnie mała blizna na kroczu też może wpływać na napięcia w całym ciele, czy jak to wygląda?

Katarzyna Grodzicka: Właśnie to jest niesamowite, bo mała blizna, blizna, to blizna, i zawsze to jest jakieś tam zaburzenie tkanek, zawsze to jest zaburzenie powięzi, mięśni, płynów, przepływów krwi itd., więc również te blizny po nacięciu krocza mogą powodować bardzo duże dolegliwości, nie tylko i wyłącznie w obrębie krocza. Nie tylko i wyłącznie w obrębie dna miednicy. Mięśnie dnia miednicy są tak jakby częścią powięzi, która przebiega przez całe nasze ciało, od stóp tak naprawdę po stawy skroniowo-żuchwowe, więc nawet te napięcie mogłoby się w jakiejś tam oczywiście też bardzo wyjątkowej sytuacji, ale przenosić na całe nasze ciało. No i tak jakby, jeżeli chodzi o krocze, to też należy odróżnić nacięcie krocza od pęknięcia krocza. Bo w Polsce niestety nacięcia są bardzo nadużywane i krocze zdecydowanie nie powinno być nacinane rutynowo, a w wielu szpitalach tak to się zdarza. I tak naprawdę tutaj można dyskutować, co jest lepsze, nacięcie czy pękniecie. Teoretycznie pękniecie idzie tak jakby wzdłuż tkanek o najmniejszym oporze, więc ono się powinno lepiej goić, ale z kolei pękniecie jest nie do końca kontrolowane, czyli nie wiemy, czy to będzie pęknięcie I stopnia czy III stopnia, najczęściej jednak kończy się to na I stopniu, czyli uszkodzeniu tylko i wyłącznie śluzówki w obrębie pochwy. Natomiast nacięcie z zasady to już jest II stopień, czyli przecięcie również mięśniówki. Znowu może być nacięcie skośne, a może być nacięcie na wprost w kierunku odbytu. W Polsce robi się nacięcia na skos. Lepsze jest to w kierunku odbytu. Tutaj naprawdę jest wiele bardzo dużych aspektów, takich niuansów, że tak powiem. No i blizna, bezpośrednio, tak jakby po porodzie, u wielu kobiet tworzy taki trochę opór psychiczny przed współżyciem, wiele kobiet boi się powrócić do seksu, ze względu na to, że ma ta bliznę i boi się, że będzie ją bolało, boi się, co to będzie i to odwlekają. A jak już do tego dochodzi, to są tak zestresowane, że stosunek jest praktycznie w ogóle niemożliwy, bo one są ściśnięte i martwią się tym, co nastąpi później. Dlatego bardzo ważne jest, żeby tą bliznę w kroczu również mobilizować, żeby ona była jak najbardziej mobilna i przypominała naszą zwykłą taką tkankę, bo blizna to jest tkanka łączna, która ma tak jakby zwiększoną sztywność, mniejszą elastyczność. Więc naturalne jest to, że jeżeli gdzieś tam w kroczu, w którymś kierunku mamy tą mobilność ograniczoną, no to, że to rzeczywiście może powodować jakieś dolegliwości bólowe.

Ja do tego seksu i przede wszystkim tutaj nacięcia krocza chciałabym wrócić w późniejszym czasie tego podcastu, ale na początek, jakie są ogólnie jeszcze zalecenia albo tak naprawdę wskazania do tego, aby wykonać to nacięcie krocza, kiedy ono jest rekomendowane i kto podejmuje tą decyzję?

Katarzyna Grodzicka: Tak naprawdę decyzję podejmuj się już w porodzie, nie ustala się tego wcześniej, a często właśnie w drugą stronę, podpisuje się nawet takie plany porodowe, gdzie kobieta na przykład prosi o ochronę tego krocza, żeby to nie było nacięte. Ale tak jakby tą decyzję podejmuje się już na sali porodowej i nacięcie jest przez położną i ona ocenia, czy po prostu to krocze wytrzyma, czy może pęknąć i że właśnie odbywa się wtedy nacięcie, gdzie łatwiej tą główkę dziecka jakby wydobyć. Więc, to jest troszeczkę od nas niezależne, ale są sposoby na to, żeby uelastycznić na tyle krocze przed porodem, żeby móc w pewnym stopniu uniknąć tego. To nie ma stuprocentowej gwarancji, że tego nacięcia nie będzie, ale są metody, kiedy my możemy postarać się o to, żeby zwiększyć tak jakby szansę na to, żeby nacięcia na kroczu nie było.

Jak takie uelastycznianie krocza i przed wszystkim, kto je wykonuje, jak to wygląda?

Katarzyna Grodzicka: Uelastyczniania krocza polega nie tylko na masażach, również, ale przed wszystkim na to, żeby przygotować tkanki, czyli całe dno miednicy na to, żeby ono się rozciągało i kurczyło, tak żeby było po prostu elastyczne w jedną i drugą stronę. I co robimy? Treningi mięśni dna miednicy. Najlepiej przez praktycznie całą ciążę, żeby te mięśnie już w jakiś sposób pracowały. I bezpośrednio przed porodem, no tutaj są różne tak jakby zalecenia, mówi się cztery tygodnie, sześć tygodni przed porodem, ja zazwyczaj cztery, trzy, dwa tygodnie przed porodem uczę pacjentek automasażu krocza. Może to zrobić fizjoterapeuta, a można po prostu nauczyć pacjentkę, jak w domu się masować, najlepiej z ciepłym olejkiem, takim bardzo naturalnym, żeby też mięśnie się rozluźniły. I takie opracowanie plus trening wcześniejszy, plus świadomość oddechów, to daje duże szanse, że możemy uniknąć tego nacięcia.

Beata Przała: No właśnie, bo nie tylko tak naprawdę masaż, ale przygotowanie przez całą ciążę, czyli przede wszystkim ciąża aktywna, świadoma praca mięśniami dnia miednicy, ewentualnie wcześniejszy trening, wcześniejszy trening rozluźniający, nawet wcześniejsze nawilżanie olejkiem okolicy krocza, prawidłowa praca oddechowa w trakcie porodu, prawidłowe pozycje przyjmowane, czyli załóżmy pozycje wertykalne, ruch w trakcie porodu. Tutaj ogrom rzeczy ma znaczenie i naprawdę wiele można zrobić, żeby tego nacięcia krocza uniknąć. To wcale nie jest takie must have w trakcie porodu.

Tu mówimy o tym umobilnianiu tego ciała do nacięcia krocza, a czy jesteśmy w stanie umobilnić jakoś powłoki brzuszne do tego, żeby ta blizna jakoś fajnie poszła, czy to już raczej jesteśmy pozamiatane, że tylko praca po?

Beata Przała: Na pewno tutaj stan przed zajściem w ciążę, powiedziałabym, że ma większe znaczenie, bo bywają takie brzuchy bardzo napięciowe, spięte, twarde. Tutaj rzeczywiście, jeżeli ktoś planuje ciążę, to jak najbardziej można troszeczkę coś tam ten brzuch przygotować. W trakcie ciąży już niekoniecznie, ewentualnie bardziej rozluźnianie okolicy lędźwi, znowu praca oddechowa. Natomiast tutaj mamy zdecydowanie mniejsze możliwości, niż w przypadku nacięcia krocza.

A jak chodzi o tą mobilizację już później tej blizny, kiedy możemy zacząć, kto w ogóle decyduje o tym, że jesteśmy gotowe do tego, żeby tą bliznę umobilniać?

Beata Przała: Poleca się przede wszystkim wizytę u fizjoterapeuty uroginekologicznego.

W jakim czasie po porodzie, bo to jest bardzo często pytanie.

Beata Przała: Mówimy o cesarskim cięciu. To jest bardzo częste pytanie i pacjentki dzwonią i pytają się pojawić. I tu są następujące szkoły, bezpośrednio z blizną pracujemy po szóstym nawet siódmym tygodniu, bezpośrednio z blizną, ale można przyjść jeszcze w połogu, po drugim tygodniu najwcześniej i zacząć pracować na całej jamie brzusznej nie dotykając blizny, uwrażliwiając jakby też receptory nerwowe, odwrażliwiając je, bo one są jakby znieczulone. I pracować sobie bardziej globalnie na całej powłoce brzusznej, co później pomoże w mobilności, w ruchu tej blizny później.

I powrocie czucia, też, bo z tym też jest problem.

Beata Przała: Tu mówiłam właśnie o tym znieczuleniu. Czyli już w połogu można się pojawić, ale jeżeli się to przegapi z jakichś tam względów jesteśmy zajęci bardziej dzidziusiem, jesteśmy zafiksowane, to nie jest tak, że to jest za późno, więc poleca się po połogu i wtedy już zacząć pracę i z całym brzuchem i bezpośrednio z blizną. I też warto powiedzieć, jakie to są świeże blizny, jakie to są stare blizny. Tu też są różne opracowania, ale mówi się, że świeża blizna to jest do roku, u niektórych osób nawet do dwóch, kiedy ona tak jakby chętnie się mobilizuje, chętnie poddaje się wpływom, zmianom i pracy manualnej i takiej postawy, i oddechom i ćwiczeniom.

Ona też będzie kolorem się różniła, prawda?

Beata Przała: One będzie się różniła kolorem, ona jeszcze nie jest w kolorze naszej skóry, jest jeszcze taka czerwona, różowa, tkanki wokół mogą być troszeczkę zaczerwienione i może nie być taka równomierna, mogą się na niej gródki pojawiać, to jest świeża blizna. A o tej starej bliźnie mówimy w zależności od osoby, po roku, po dwóch, i z taką blizną już się o wiele trudniej pracuje, ona jest przeważnie sztywna, przerośnięta, ale to też nie jest tak, że się nie da.

Jak to wygląda w przypadku mobilizacji krocza?

Katarzyna Grodzicka: Jeżeli chodzi o mobilizację blizny na kroczu, to raczej zaczynamy nieco później. Tutaj jest nieco mniejsze pole zabiegowe, warto poczekać nawet do tych sześciu tygodniu, kiedy szwy już się rozpuszczą, albo kiedy będą zdjęte. Ja bym powiedziała, że nawet jak już kobieta przestanie krwawić, tak po sześciu tygodniach, dopiero można zacząć gdzieś tam z tą blizną pracować. Oczywiście na początku zaczyna się znowu takimi technikami uciskowymi bardziej, dookoła blizny. Z czasem dopiero wchodzi się na bliznę i minimalnie po prostu w kierunku bocznym, w kierunku do dołu, do góry, do środka i na zewnątrz się ją mobilizuje, ale też nie zapominajmy o tym, że blizna znajduje się również w środku i trzeba też opracować te tkanki w środku.

No właśnie i ja bym tutaj chciała wrzucić swoje trzy grosze odnośnie tego stosunku, bo moja bardzo mądra pani ginekolog stwierdziła, że najlepszą mobilizacją blizny po cięciu krocza jest właśnie seks.

Beata Przała: Tak, podczas seksu zdecydowanie ta blizna się mobilizuje. Natomiast pamiętajmy o tym, że blizna może podczas mobilizowania blizny może dochodzić do bólu, a my nie chciałybyśmy kojarzyć seksu z bólem. Więc lepiej jest tą bliznę zmobilizować sobie nawet przed stosunkiem bezpośrednio, delikatnie ją pomasować, rozluźnić, przygotować to krocze, tak jakby również psychicznie się przygotować, że cokolwiek w tym kroczu, w tej pochwie się znajduje. I dopiero później stosunkiem domobilizować. Ale nie kojarzmy po prostu seksu z bólem i z mobilizacją blizny. Tak jakby przyjemność a medyczne sprawy powinny być nieco odgraniczone.

Katarzyna Grodzicka: Tu mówimy też o takiej sytuacji fizjologicznej, ale często dochodzi przy nacięciach krocza do sytuacji patologicznej, to znaczy, że ta blizna zbiera sobie te tkanki, tak jak wcześniej obrazowo o tej koszulce opowiedziałam i ta blizna może nam tak zabrać tkanki wokół, że po prostu seks może być bolesny i tak jakby to wejście do pochwy jakby bardziej straumatyzowane, zamknięte. Więc też, żeby panie nie bały się przyjść i się zgłosić z tym problemem, bo taki bolesny seks, to nie jest normalne i zwłaszcza, jeżeli to trwa kilka miesięcy i ktoś się musi naprawdę zmuszać i to przestaje być przyjemne. To znaczy, że trzeba tym kroczem się zainteresować i po prostu je zrehabilitować i być może w dużej mierze za to odpowiedzialna może być blizna. Więc kiedy pracuje się właśnie z blizną i z tkankami tak jakby pochwy, które mogą być zbyt nadmiernie napięte.

My głównie tutaj mówimy też w kontekście stosunku, ale czy na przykład blizna na kroczu może mieć jakiś wpływ na czynności typowo fizjologiczne typu wypróżnianie się?

Beata Przała: Oczywiście, nie dość, że może powodować ból, o czym już wcześniej mówiłyśmy, to może powodować zespoły napięciowe dna miednicy, czyli zaburzenia w oddawaniu moczu, osłabiony strumień moczu, konieczność parcia, takie uczucie zalegania moczu w pęcherzu, bolesne wypróżnienia również. Zależy też od głębokości tej blizny. Natomiast to krocze, to jest tak naprawdę jedna grupa mięśniowa, która bardzo łatwo ze sobą współpracuje, i te napięcia przechodzą, więc również te wypróżnienia mogą być bolesne.

Katarzyna Grodzicka: Też nie powiedziałyśmy o tym, co się dzieje bezpośrednio po porodzie i po nacięciach. Ponieważ ta blizna będzie w tych pierwszych tygodniach bardzo tkliwa, w większości, tak? To czym możemy sobie jeszcze dołożyć, to na przykład siadać na tych takich kółkach staromodnych, gdzie się siedziało, jak takie nioski, w takich kółkach, w takich oponkach. Nie siadamy na takich oponkach, to dodatkowo osłabia nam mięśnie krocza i to wszystko z grawitacją zjeżdża w dół. Więc w ogóle przez pierwsze dwa tygodnie po nacięciach, jest to takie trochę abstrakcyjne, co powiem, ale takie powinny być zalecenia, nawet które dostajemy w szpitalu – nie siadamy. Wiem, że ciężko powiedzieć – nie siadamy – kiedy mamy małe dziecko trzeba je nakarmić, ale po pierwsze siedzieć, że tak powiem, jednym półdupkiem, czyli nie bezpośrednio na kroczu, czyli albo na jednej, albo na drugiej stornie, a karmić możemy również na leżąco. Czyli też zadbać o siebie w tych pierwszych tygodniach, które mogą okazać się trudne, ze względu na to gojące się kroczę. To co możemy jeszcze zrobić, to zmniejszyć to parcie w toalecie. Na to są sposoby, typu stołeczek pod stopy, albo odwrócona miska pod stopami, co zmniejszy po prostu siłę parcia, kiedy się po prostu w toalecie załatwiamy.

Beata Przała: Oczywiście tutaj bym jeszcze dodała wietrzenie krocza, żeby było jak najlepsze środowisko do gojenia się. Ale a propos gadżetów, to pomyślałam sobie o balonikach, które kobiety stosują jako przygotowanie krocza do porodu i to trochę działa na zasadzie ciśnieniomierza, że wkłada się taki balonik do pochwy i się pompuje tam powietrze i też jestem na tych forach internetowych i widziałam, że się kobiety chwalą, że w 38 tygodniu osiągnęły objętość tego balonika na około 8, 9 cm, nie róbmy tego, bo to jest bardzo duże rozciągnięcie krocza. Pamiętajmy, że to krocze po tym porodzie ma również funkcjonować, ono ma wrócić do swojego prawidłowego napięcia, ono wciąż będzie nam potrzebne. Więc elastyczne krocze, a rozciągnięte krocze, to są dwie różne sprawy, oczywiście może gdzieś tam w jakichś wyjątkowych sytuacjach położne mogą zalecić taki balonik, natomiast to nie powinno być standardem.

Katarzyna Grodzicka: I to też nie jest must have. Ale z drugiej strony, jak ze wszystkim, nie demonizujmy tego, bo ja miałam pacjentki, które to stosowały i które mówiły: „balonik zrobił mi poród”. Być może jej zrobił poród.

Beata Przała: Ale jeżeli włączymy do tego prawidłową pracę tych tkanek, prawidłowy trening, a nie samo tylko i wyłącznie stosowanie balonika.

Katarzyna Grodzicka: Tak, więc ja nie polecam osobiście, ale są panie, które też z tego korzystały i nie miały tych konsekwencji, to też jest bardzo zależne indywidualnie. Ogólnie nie zalecamy, ale prawdopodobnie były panie, które z tego korzystały były zadowolone i było wszystko w porządku, ale my nie mamy gwarancji, że akurat z nami będzie wszystko w porządku, czy na przykład właśnie krocze albo nie wejdzie w traumę, czyli bardziej się napnie po takiej ingerencji, albo w drugą stronę zostanie po prostu zbyt naciągnięte.

Ja bym chciała jeszcze was zapytać o jedną rzecz, a mianowicie czy są jakieś działania już później, po cięciu, na które my możemy wpłynąć na przykład w formie tego, że ta blizna jeszcze się dodatkowo rozejdzie, że ona będzie po prostu jeszcze bardziej przez nas, przez jakieś nasze złe ruchy, przyruchy albo niewłaściwe pozycje po prostu naciągnięta i z czym takie naciągnięcie może się wiązać?

Beata Przała: Przed wszystkim blizna powinna się goić przy zachowaniu prawidłowej postawy. Wiele pań, na przykład po porodzie przez cesarskie cięcie garbi się, jest pochylona do przodu, boi się, że ta blizna jej się rozejdzie, tak że staramy się trzymać wyprostowaną postawę.

Ale to właśnie, to garbienie się ma bardzo negatywny wpływ później na całą naszą postawę i bóle przyszłe kręgosłupa.

Beata Przała: Bardzo łatwo zostaje, że tak powiem, w krwi.

Taka ciekawostka, we francuskim systemie służby zdrowotnej jest coś takiego, że pani po cesarskim cięciu, jeżeli zgłasza się na rehabilitację z bólami kręgosłupa a nie miała wcześniej tej rehabilitacji blizny, nie dostaje, że tak powiem, dofinansowania na tą rehabilitację kręgosłupa, prawda?

Beata Przała: To nie jest takie pozbawione sensu, rzeczywiście.

Katarzyna Grodzicka: No i dodatkowo tak jakby innymi czynnikami, na pewno ta blizna powinna być odpowiednio dobodźcowana, ale nie przeciążona.

Nie przebodźcowana.

Katarzyna Grodzicka: Ale nie nadmiernie rozciągnięta. Czyli załóżmy podczas sytuacji wzmożonego ciśnienia śródbrzusznego, jak na przykład kaszel bądź kichanie, dobrze by było tą bliznę najpierw złapać, zabezpieczyć. Zawsze przede wszystkim wstajemy i kładziemy się przez bok, żeby nie robić takich typowych brzuszków. Oczywiście tak jak Beata wcześniej wspomniała, pozycja do wypróżnienia. Unikanie wszelkich wzdęć, zaparć, czyli dieta. I w ogóle tak naprawdę na proces gojenia się blizny składa się jeszcze wiele, wiele innych rzeczy, o których tak naprawdę do końca się nie mówi. Bo na przykład stres bardzo zaburza proces gojenia się blizny z racji tych wszystkich markerów zapalnych. Następnie dieta, czyli na przykład nadużywanie soli. Warto też stosować, suplementować sobie miedź i cynk, to wspomaga gojenie blizny. Oraz bardzo ważne leki przeciwbólowe. Wiele pań z racji bólu po nacięciu krocza bądź po cesarce zaczyna stosować leki przeciwbólowe, jak na przykład Diklofenak albo NLPZ, które właśnie blokują stan zapalny, który bardzo potrzebny jest naszej bliźnie do prawidłowego zagojenia. Tak że to też może później powodować, że ta blizna będzie albo przerośnięta, albo będzie bliznowiec, albo będzie za bardzo rozciągnięta i to również powoduje takie nadbudowywanie się blizny i to wszystko jest po prostu niefizjologiczne i może zaburzyć pracę naszego organizmu.

Beata Przała: Kasia powiedziała też o bardzo ciekawym aspekcie, czyli stres. To się łączy też z tym, co ty, Karolina, powiedziałaś na początku, jakie mamy emocje związane z bliznami. To zostaje jakaś taka pamiątka, taka szrama, mówi się „jak po wojnie”, tak? I właśnie, w stosunku do tej blizny, my możemy mieć określone emocje. I właśnie a propos markerów zapalenia, które się tam gromadzą, ale też, jeżeli my negatywnie jakby podchodzimy do części naszego ciała, oczywiście to jest podejście bardziej holistyczne i takie psychosomatyczne, to ta część ciała będzie gorzej reagować na gojenie, jeżeli my mamy na przykład cały czas wyrzuty do siebie, że „o Boże mam tą bliznę, a chciałam urodzić naturalnie”. Pamiętajmy, że gojenie ciała to też jest w dalszym ciągu, nie chcę tu już mówić o żadnym czary mary, ale gojenie z głowy, więc, żeby mieć pozytywne podejście do ciała.

U nas specjalistką od wszystkich traum jest Paulina Sobczak, która potrafi po prostu potwierdzić, że jakaś dolegliwość totalnie niezwiązana z tą częścią ciała, gdzie jest blizna, ma wpływ na to, że na przykład odczuwamy ból, nie wiem, w odcinku szyjnym albo gdzieś tam kolano nas strzyka. Więc ot jest niesamowite, jak nasze ciało jest inteligentne i przede wszystkim holistycznie ze sobą połączone.

Beata Przała: Absolutnie potwierdzam, byłam u Pauliny i sama tego doświadczyłam na sobie, to jest czarodziejka.

Ja bym dziewczyny chciała jeszcze powiedzieć o jednej bardzo ważnej rzeczy, o tej edukacji, bo myślę, że spokojnie dzisiaj, jakbyśmy zapytały, no dziesięć kobiet, które załóżmy przygotowują się do porodu albo właśnie urodziły, czy dostały informację od lekarza o tym, że należy tą bliznę mobilizować i tak naprawdę podlega ona rehabilitacji, no to byśmy się dowiedziały, że praktycznie żadna takiej informacji nie dostała. Jak wy się do tego potraficie ustosunkować? Co możemy zrobić, żeby tą świadomość na temat pracy z tymi bliznami zwiększać?

Katarzyna Grodzicka: Przede wszystkim dużo zależy od współpracy fizjoterapeuty z lekarzem, bo lekarz jest jednak osobą takiego pierwszego kontaktu.

Tak, też nie demonizujmy lekarzy, prawda?

Beata Przała: Tak, oczywiście.

Bo to nie o to tutaj chodzi, oni pełnią kluczową rolę, natomiast faktycznie w kontekście tego działania już po akcie porodu, troszeczkę brakuje tej opieki, prawda?

Katarzyna Grodzicka: No zdecydowanie tym bardziej, że fizjoterapia uroginekologiczna tak naprawdę w Polsce gdzieś tam dopiero się rozwija, więc nie każdy lekarz, nie każdy obywatel, nie każda Polka jest gdzieś tam zaznajomiona z taką formą fizjoterapii, więc przede wszystkim należałoby ją promować, jak najwięcej mówić o niej, żeby te kobiety rzeczywiście były świadome. Ja żyjąc, że tak powiem, w Internecie, mam wrażenie, że tego wszystkiego jest aż przesyt, że wszędzie z każdej strony napływają informacje o fizjoterapii uroginekologicznej, ale wciąż zdarzają się pacjentki, które przychodzą do gabinetu i one mówiły, że one nie miały o tym pojęcia, że one są cztery lata po porodzie i że nie wiedziały.

Beata Przała: Właśnie, nam się tak wydaje, że jest przesyt tego, ale my żyjemy w tym środowisku.

Bardzo wąskim, prawda?

Katarzyna Grodzicka: Tak.

Beata Przała: My obserwujemy nawzajem siebie, jako specjalistów i to też jest wąskie środowisko i znamy się z kursów, nie z kursów i nam się wydaje, że tego jest mnóstwo. A kiedy ja na przykład opowiadam znajomemu, czym ja się zajmuję, to ludzie patrzą na mnie i robią oczy jak pięć złotych: „Ale w sensie, że co? Ale, jak? Ale, że palcem?” [śmiech]

Kasia, powiedziałaś jeszcze o super ważnej rzeczy, że pani cztery lata po porodzie. Nie powiedziałyśmy, jak długo z tą blizną po porodzie jesteśmy jeszcze w stanie coś zrobić? Czy to w ogóle ma wpływ? Ja bym jeszcze jedną rzecz chciała was zapytać, czy istnieje coś takiego, jak wtórna niepłodność związana na przykład z taką blizną? Czy może się tak zadziać, że załóżmy będzie nam gorzej urodzić, albo zajść w ogóle w ciążę, jeżeli ta blizna nie będzie dobrze wyrehabilitowana?

Katarzyna Grodzicka: Jeżeli chodzi o te cztery lata, o których wspomniałam, no ważne, żebyśmy się w ogóle do tego fizjoterapeuty udały, jak tylko o tym usłyszymy. Zawsze jakieś tam możliwości pracy z tą blizną są.

Jeżeli słuchacie nas, a macie kogoś w swoim obszarze i jest w czasie okołoporodowym, przekażcie, bo to są super ważne rzeczy, też trenerzy, fizjoterapeuci, żeby dalej też przekazali, mimo że nie są uroginekologiczni, prawda?

Katarzyna Grodzicka: Oczywiście, tak jakby te możliwości są mniejsze już i nie będziemy tutaj oczekiwać cudów, ale pracę i funkcje tych wszystkich tkanek możemy poprawić. A jeżeli chodzi o proces zachodzenia w ciążę, to właśnie blizna na przykład po cesarskim cięciu bardzo zmienia biomechanikę naszego ciała, funkcjonowanie wszystkich naszych narządów wewnętrznych. Pamiętajmy o tym, że w trzewiach bardzo dużo zależy, czy te wszystkie narządy są mobilne, czy tam właśnie nie ma zrostów, jajniki, jajowody, macica, to wszystko musi być mobilne, żeby miało prawidłowe środowisko do zapłodnienia i drożne. A właśnie blizny to są zrosty, które wnikają tak naprawdę bardzo głęboko, więc oczywiście mogą zaburzyć, tak jakby zmniejszyć prawdopodobieństwo zajścia w ciążę.

I tutaj w aspekcie jeszcze wizualnym, to z czym bardzo często trenerzy muszą się mierzyć, że panie po takim cesarskim cięciu, po prostu mają odcięty ten brzuch i nie są w stanie później wrócić do figury swojej. Bo tak jak Beata powiedziała, tam nie ma tego czucia, nie ma tego przepływu neurologicznego i czucia i się okazuje, że taka pani zostaje tak naprawdę z oponką, nie wiadomo skąd i nic z nią nie jest w stanie zrobić. Czyli ta mobilizacja blizny też jest w stanie tutaj pomóc?

Katarzyna Grodzicka: Jak najbardziej. Ten aspekt wizualny, to jest coś, na czym kobiecie najbardziej zależy, a na czym najmniej zależy fizjoterapeucie. My to mówimy – to jest efekt uboczny tych działań.

I trenerowi też powinno jak najmniej zależeć w kontekście tutaj zdrowia całego ciała.

Katarzyna Grodzicka: Tak, ale to, czego panie oczekują, że to będzie ładny brzuch i faktycznie zazwyczaj po rehabilitacji on się robi o wiele ładniejszy, ta skóra nie wisi nad tą blizną, a ta blizna nie jest taka wciągnięta do środka. Bo jeżeli widzimy taką wciągniętą do środka bliznę, jest wcięta, a brzuszek, który się na niej kładzie, no to jest dla fizjoterapeuty informacja, że tam od środka się coś dzieje.

Beata Przała: Taka szuflada włożona do naszego ciała. Mi się to tak najbardziej kojarzy.

To podsumowywując, Beata. Od kiedy możemy pracować z blizną po cesarskim cięciu i po cięciu krocza bezpiecznie przede wszystkim? Bo chciałabym na koniec powiedzieć o narzędziach, które sami możemy też w domu wykonywać. I do kiedy są największe efekty?

Beata Przała: Zalecana jest praca w zasadzie i po nacięciu, i po cesarce, po szóstym, nawet siódmym tygodniu na spokojnie. Ale jeżeli mamy możliwość zgłoszenia się już w połogu, będąc po cesarskim cięciu, to pamiętajmy, że jeżeli zaczniemy pracować z tkankami wcześniej na brzuchu, nie bezpośrednio z blizną, to będzie łatwiej i szybciej szła ta rehabilitacja, więc zachęcamy już po drugim tygodniu, żeby się pojawić, jeżeli mamy taką możliwość. Do roku, maksymalnie do dwóch, to z tą blizną bardzo dobrze się pracuje. Jeżeli to są blizny już dwudziestoletnie, co też się zdarza, bo takie pacjentki też mamy, oczywiście warto przyjść i zawsze coś z tym zrobić. Nawet, jeżeli nie mamy objawów, tak? Chciałabym powiedzieć, że nigdy nie jest za późno, ale im wcześniej, tym lepiej.

Katarzyna Grodzicka: Może wydawać się, że nie mamy objawów z blizny, a na przykład [niezrozumiałe 0:28:28] „ale to mi nie przeszkadza, no ta cesarka była 20 lat temu, nic się nie dzieje”, „A plecy bolą?”, „No, ale to ja już mam 40 lat i pracę siedzącą”. Ale to ma naprawdę wszystko na siebie ogromny wpływ, więc wydaje się, że nie ma objawów, a one gdzieś tam jednak tkwią.

Ja myślę, że też fajnym narzędziem wspomagającym, to co wy robicie manualnie jest z kolei mój konik, czyli szerokiego rodzaju techniki automasażu. Przede wszystkim rolowanie i tutaj też przychodzą nam z pomocą przecudowne narzędzia w formie tweestera, którym sami możemy mobilizować tą bliznę, skręcać ją, w różne kierunki, czy też tzw. aplikatory wieloigłowe, którymi też możemy dokrwić, dobodźcować tą bliznę, oczywiście wtedy, kiedy mamy zielone światło od naszego fizjo, a także, kiedy tam ta blizna po prostu się gdzieś nie ślimaczy i nie ciapta. Natomiast fajnym też narzędziem po prostu, jeżeli nie mamy jakichś specyficznych zabawek, może być widelec albo gdzieś ręce partnera, który gdzieś tam po prostu się pobawi z tą blizną, albo sami.

Katarzyna Grodzicka: Szczoteczka do zębów na przykład.

Dokładnie.

Katarzyna Grodzicka: Ale to jest też fajne rozwiązanie dla kobiet, które boją się dotykać blizny. Bo wiele kobiet się boi, że ona nie chce, bo ona się boi, że coś tam rozerwie. Ona nie chce pracować. To wtedy warto dać jakieś dodatkowe narzędzia, żeby ona bezpośrednio z tą blizną nie pracowała. No i oczywiście kinesiology taping tutaj też jest dobrą formą wspomagającą mobilizację.

Wiele narzędzi. Na pewno bardzo istotny temat. Dziewczyny, ja serdecznie dziękuję wam za dziś, Myślę, że pojawi się wiele pytań, na pewno jeszcze od naszych słuchaczek. Postaramy się w przyszłości rozwinąć te tematy jeszcze bardziej dokładnie. Natomiast pamiętajcie o tym, że blizna, w szczególności ta po porodowa zarówno po cesarskim cięciu, jak i po nacięciu krocza, są rzeczami, z którymi warto pracować, nie należy tego odstawić do kąta w zapomnienie. Bo to może mieć wpływ na nasze życie w przyszłości. Nie za rok, za dwa, a nawet dużo, dużo później, do sześciu, dziesięciu lat w postaci bólu w zupełnie nieoczywistych miejscach. Pamiętajcie o tym, szerzcie tą wiedzę, to jest bardzo ważny temat. To co, dziewczyny, bardzo wam dziękuję. Moimi gośćmi dzisiaj była?

Beata Przała: Beata Przała.

Katarzyna Grodzicka: I Katarzyna Grodzicka.

Do usłyszenia, followersujcie nas. Zapraszam was do kolejnych odcinków „Talks4life”.