#016 Łokieć golfisty i tenisisty – 3 mity obalone

Czy trzeba grać w tenisa czy golfa, aby nabawić się bólu z bocznej lub przyśrodkowej strony łokcia? Kogo najczęściej jednak dotyczy ten problem? Jak mocno narażamy się wykonując dużo małych ruchów w obrębie dłoni? Co robić, aby nie utrzymywać długo napięcia mięśniowego obciążającego łokieć? Czy ostrzykiwanie sterydami faktycznie działa naprawczo? I co z tą falą uderzeniową?

Paulina Kaszyńska, fizjoterapeutka, oraz Piotr Nadulski, terapeuta ruchowy, w prostych słowach opowiedzą Wam w tym odcinku #talks4life o tym, jak skutecznie zapobiegać schorzeniu zwanym “łokciem golfisty” czy “łokciem tenisisty”. O plusach i minusach różnych form leczenia, w tym sterydowego dowiecie się właśnie z tej dyskusji, moderowanej przez naczelnego fizjoterapeutę studia Fizjo4life, Michała Dachowskiego. Dowiecie się o tym, jak kluczowa jest poprawna diagnoza, a także systematyczność w pozbywaniu się tej dolegliwości zarówno przy pomocy terapii manualnej, jak i ruchowej. I co z tym wszystkim ma wspólnego PRP? Posłuchajcie już teraz!

* Uwaga, informacje zawarte w naszych podcastach nie stanowią porady medycznej i nie mogą być jako taka porada traktowane. Publikowane w nagraniach treści mają charakter informacyjny i autorzy nie ponoszą odpowiedzialności za skutki działań podejmowanych w oparciu o te treści. Każdy problem fizjoterapeutyczny wymaga bezpośredniej konsultacji ze specjalistą, do czego zawsze ogromnie zachęcamy

Transkrypcja podcastu

Michał Dachowski: Witam was serdecznie w kolejnym odcinku z serii Talks4life, gdzie specjaliści ze studia Zdrowego ciała i ruchu Fizjo4life rozmawiają o szeroko pojętym zdrowiu. A dzisiaj z nami są:

Paulina Kaszyńska.

Piotr Nadulski.

I ja, Michał Dachowski. I porozmawiamy sobie dzisiaj o takiej dość specyficznej rzeczy i często spotykanej, szczególnie w biurach, a może i nie tylko, czyli o łokciu tenisisty i golfisty. I uwaga najważniejsza rzecz, nie trzeba grać w tenisa ani w golfa, żeby ten łokieć nas bolał.

Piotr Nadulski: Tak i łokieć golfisty może mieć tenisista, a łokieć tenisisty golfista.

Zgadza się.

Paulina Kaszyńska: Tak, reasumując, to co się dzieje to jest ból albo z bocznej, albo z przyśrodkowej czy jak kto woli, z przodu albo z tyłu łokcia. Jest to problem albo z grupą mięśni prostowników, albo z grupą mięśni zginaczy. I pojawia się on głównie u osób, które wykonują dużo małych ruchów w obrębie głównie dłoni.

Czyli na przykład dobrym przykładem będzie na pewno fryzjer, kosmetyczka, osoby, które dużo używają myszki i robią to mało ergonomicznie, albo nie robią nic pod względem regeneracji tych mięśni. Ale też ostatnio miałem taki przypadek, że pan jeździł koleją i przez cały czas nie siedział, bo już było pełno i sobie stał, i trzymał sobie w jednej ręce książkę, więc ta stała stabilizacja i stałe napięcie mięśniowe też spowodowało mu to, że bardzo ciężko było mu wyleczyć. Była rozkmina dlaczego to się wydarzyło i dlaczego go boli i trwała bardzo długo, bo on nie uchwycił tego, że to właśnie od tego stania w pociągu, które wydaje się dość normalna rzeczą, ten ból łokcia mu powstał. Ale oczywiście tak samo jak w przypadku wszystkich innych tendinopatii, endozopatii samego więzadła i samego ścięgna mięśni, leczy się dość długo i połączenie terapii manualnej i ruchu będzie dawało najlepsze efekty.

Piotr Nadulski: Tak, tutaj warto zaznaczyć rolę i skuteczność połączenia kilku sposobów pracy, tak jak Michał powiedział: terapia manualna, terapia ruchowa. A jednocześnie zastanowienie się czy do tej pory spotykane metody leczenia, próby leczenia poprzez zabiegi fizykalne czy też obstrzykiwanie sterydami, bo jeszcze bywają popularne, czy to miało sens.

Paulina Kaszyńska: Tak, początkowo najlepiej zacząć sobie od tej terapii manualnej, która ma na celu zmniejszenie dolegliwości bólowych i umożliwienie dalszej pracy. Natomiast koniec rehabilitacji to zdecydowanie praca własna, praca z trenerem, która ma na celu przystosowanie tych tkanek do obciążeń, ich wzmocnienie i zapobieganie dalszym przeciążeniom.

Bardzo często kiedyś próbowano leczyć tego typu ból ostrzykiwaniem ze sterydu. Mam nadzieję, że naszym wszystkich tutaj zdaniem jest to trochę błędne, szczególnie u młodych osób, gdzie podanie sterydu do tkanki miękkiej spowoduje to, że ta tkanka miękka staje się bardziej sztywna i jeszcze bardziej podatna na kolejne urazy. Co na chwile nas wyleczy, na chwilę nas nie będzie bolało, ale w późniejszym czasie rzeczywiście może spowodować to, że ta kontuzja będzie do nas coraz częściej wracała, bo coraz mniej włókien jest elastycznych i przygotowanych do tego, żeby mogło bardzo długo i bardzo mocno pracować.

Piotr Nadulski: Bo tutaj bardzo ważną kwestia jest to, że nasze ścięgna są zbudowane z takich linijek równo ułożonych, które są stworzone z kolagenu. I te linijki powinny być dosyć elastyczne, sztywne, ale też takie ruchome, plastyczne w pewnym sensie. Co jest ważne przy podaniu sterydu, zwłaszcza w dalszym etapie, może nam się to usztywniać i te linijki z ładnego równego ułożenia mogą się po prostu dezorganizować. I ta dezorganizacja jest obecna już w samym problemie tendinopatii, więc de facto poza działaniem przeciwbólowym sterydy mogą zadziałać degeneracyjnie, zwłaszcza długofalowo.

Paulina Kaszyńska: Ogólnie też z podawaniem środków przeciwbólowych związane są niekorzystne następstwa, poza tym że czasami rzeczywiście stan zapalny trzeba wygasić, bo nie ma innej możliwości i podanie jednorazowego środka, który ma ten stan zapalny troszeczkę wyciszyć może być pomocne. Natomiast długofalowo wyciszanie tego sygnału ostrzegawczego jakim jest ból niestety może prowadzić do tego, że nieświadomie w zasadzie pogłębiamy swój problem.

I takim kolejnym leczeniem, które też niektórzy stosują jest fala uderzeniowa. Tu już jest trochę bliżej prawdy, nazwijmy to, czyli mocne ukrwienie punktów, w którym występuje problem punktu przyczepu więzadła mięśnia do samej kości. Natomiast znowu wtedy nie zajmujemy się kompletnie przebiegiem mięśnia tak jak w każdej innej kontuzji, to tylko ten punkt nas boli, a przyczyna może być kompletnie gdzie indziej w sile, w elastyczności wszystkich mięśni, które tutaj gdzieś zaopatrują nam ten punkt, więc to jest fajne leczenie, można tak zrobić, ale nie do końca.

Piotr Nadulski: Tak, jak Michał wspomniał, że przyczyn może być wiele. Znowu jak wspominane było o precyzyjnych ruchach, ale często osoby, które cierpią na te schorzenia jak łokieć tenisisty czy golfisty, wykonują precyzyjne ruchy, ale też nie wykorzystują pełnego zakresu ruchu w nadgarstku czy to w palcach, co znowu będzie usztywniało nam mięsnie prostowniki, czy zginacze nadgarstka, ścięgna, dzięki którym te mięśnie nam się przyczepiają do punktów kostnych i brak pełnego zakresu ruchu również może prowadzić do takiej pewnej sztywności tych rejonów. I to też jest ważne, żeby zidentyfikować czy ten zakres mamy, czy nie mamy w kontekście późniejszej strategii leczenia.

Paulina Kaszyńska: I to co często słyszymy, jeżeli mówimy pacjentom, że przeciążają swoje przyczepy to jest to, że proszę pani, ale ja muszę pracować na tej klawiaturze tyle i tyle godzin, bo na tym polega moja praca. Więc warto sobie wyjaśnić, że przeciążenie to nie jest tylko kwestia tego, że trzeba ograniczyć ilość tych ruchów wykonywanych. Natomiast trzeba przystosować nasze tkanki do tego, że one muszą być w stanie wydolnie pracować przez tyle godzin w tym ruchu. I tutaj ogromna role odgrywa ich przygotowanie poza aktywnością, która jest dla nas tą główna w ciągu dnia.

Czyli dodatkowy trening z tych samych przedziałów, nazwijmy to bocznych, górnych, dolnych, czyli wokół łokcia wszystkich mięśni należy też je wzmacniać i pozwolić im pracować w pewnym zakresie ruchu i w pewnym zakresie ruchu dawać im możliwość pracy z maksymalnym do danego kąta oporem, żeby można było sobie te wszystkie struktury wzmocnić, żeby one były gotowe na naszą pracę, na to co musimy zrobić. Ale też ważnym czynnikiem jest to, że to napięcie nie tylko może iść z nadgarstka, jak powiedzieliśmy, ale też może wynikać z dysfunkcji albo w napięciu w naszej szyi, czy w naszych ramionach i ta dysfunkcja może schodzić z góry do naszego łokcia.

Paulina Kaszyńska: Tak i tutaj po raz kolejny kluczowa staje się diagnostyka. Musimy ocenić całą taśmę, to znaczy zaczynać od szyi, kończąc na palcach i sprawdzić, które obszary są zdecydowanie za bardzo napięte, a które może są za słabo napięte i ewentualnie postarać się zbalansować jakoś te napięcie, żeby te przeciążenia miały mniejsze szanse, żeby wystąpić.

I leczenie tego, tak jak w każdej innej tendinopatii, endydopatii danego mięśnia następuje bardzo długie, bo samo ścięgno, odbudowa ścięgna jest dość długim procesem, dość twardy kolagen. Więc tak jak już powiedzieliśmy w innych podcastach, może nawet trwać 6-12 tygodni, zależy od badań, nawet do roku. Więc tutaj proces gojenia się tej nowej tkanki jest dość długi i też nie należy spodziewać się, że jedna wizyta u trenera, czy jedna wizyta u rehabilitanta nagle dokona jakiegoś cudu, chociaż takie rzeczy też się niestety albo stety zdarzają.

Paulina Kaszyńska: I tutaj kluczowa rolę odgrywa systematyczność. Jeżeli już chcemy pozbyć się tych dolegliwości to musimy wziąć pod uwagę to, że ten proces będzie trwał. To jest dużo pracy własnej, niekoniecznie musi być to ciągła praca z trenerem. Natomiast dużo ćwiczeń, dużo przygotowania tych tkanek na to, żeby ewentualnie w tej pracy naszej codziennej one były gotowe na te obciążenia, które na nie przypadają.

Tutaj ważne jest, to co powiedziałaś o ćwiczeniach, tylko jest jedna ważna rzecz, którą też mam nadzieję, że wszyscy rozumieją, że progresja tych ćwiczeń jest mega ważna, czyli ile w danej fazie, żeby też tego nie przemęczyć, nie wywołać kolejnego stanu zapalnego.

Piotr Nadulski: W trakcie pracy z łokciem golfisty, tenisisty czy innej tendinopatii dobrym ogólnie wyznacznikiem w pracy już przy ćwiczeniach wzmacniających jest po prostu ból. W trakcie kiedy pracujemy z urazami przeciążeniowymi to w momencie wykonywania ćwiczeń ból jest dopuszczalny, bo on też stanowi dla nas informację i my musimy wiedzieć czy po zakończeniu tych ćwiczeń ból maleje, czy nie. Czyli w momencie jak już wykonujemy naszą pracą, przyjmując sobie ból w skali 1-10, zakładając, że 1 – nic nie czuję, 10 – zaraz strzeli, to tak około 2-3 ten dyskomfort śmiało może być odczuwalny i w momencie kiedy już zazwyczaj pracę nad łokciem tenisisty czy golfisty zaczynamy od ćwiczeń izometrycznych, czyli wykonujemy jakąś prace siłową, ale niemalże z zerowym ruchem palców, nadgarstka, czy łokcia i przy tych ćwiczeniach już ból praktycznie nie występuje lub znacząco się zmniejszył do 1, czy do pół w tej skali 10-stopniowej, chcemy po prostu zacząć znowu wprowadzać ruch i znowu wprowadzać element dyskomfortu. To będzie prowadziło do adaptacji tkanki i budowania kolejnej tolerancji na obciążenia i na ból sam w sobie.

Paulina Kaszyńska: I tutaj pacjent musi być świadomy tego, że przychodzenie na rehabilitację pod wpływem leków, które maja działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne troszeczkę uniemożliwia nam taką pracę i staje się dla niego niebezpieczne, bo nie do końca wiemy gdzie jest ten hamulec i ten punkt, który powinien być dla nas takim sygnałem, że na ten moment starczy.

I też dla pacjenta brak informacji o tym co może, czego nie może robić w ciągu dnia codziennego, czyli jakich ruchów powinien unikać, bo każda rzecz, która nas boli to tylko informacja dla naszego mózgu, że tego nie rób, to jest dla ciebie niebezpieczne, a wszystkie inne rzeczy możesz robić. Więc staramy jak najmniej leków przeciwbólowych, przeciwzapalnych wziąć, bo cały proces rehabilitacji szczególnie manualnej to jest to, że my do pewnego momentu podwyższamy stan zapalny, żeby procesy gojenia nastąpiły szybciej. Mobilizujemy organizm, czy to będzie suchym igłowaniem, czy to będzie formą uderzeniową, terapia manualną, czy terapia narzędziową. Te wszystkie terapie mają jedno zadanie, czyli pobudzić organizm w danym miejscu do tego, żeby szybciej się regenerował, a później włączamy ruch, po to żeby uelastycznić, wzmocnić i zmobilizować tkanki do tego, żeby jeszcze lepiej działały, więc tak ten proces gojenia tendinopatii, endozopatii będzie wyglądał. A więc idąc sobie też dalej i mówiąc o leczeniach jeszcze innych to bardzo często też lekarze polecają tak zwane podanie czynnika z naszej krwi, czyli tak zwane PRP, czyli właśnie bierzemy z krwi naszej, wyciągamy czynniki wzrostu i podajemy w miejsce bólowe. I to nas ma uleczyć, co jest możliwe.

Paulina Kaszyńska: Tylko tutaj też to nie jest tak, że podamy te czynniki i leczenie uznajemy za zakończone, bo to pozwoli nam wyjść z tego pierwszego stanu zapalnego, zaleczyć to co się dzieje. Natomiast w żaden sposób nie przygotuje nas niestety na dalsze życie i dalszą pracę codzienną.

Dla mnie chyba najgorsze w tym leczeniu PRP jest to, że to zależy też od miejsca, lekarza jak to podaje, ale jest kilka tygodni w bezruchu, co znowu osłabia nasze mięśnie, osłabia nasze więzadła i ścięgna, co znowu potem wzmaga proces i ilość godzin, które trzeba spędzić na rehabilitacji, żeby to nasze ścięgno, mięsień przygotować do ponownego ruchu i ponownych obciążeń. Ja bym to porównał badaniowo i tak zagwostkowo do tego co by się stało gdybyśmy po prostu na ten sam okres czasu to ścięgno wyłączyli z ruchu, czy efekt leczenie nie byłby bardzo podobny albo taki sam.

Piotr Nadulski: Właśnie często można się spotkać z zaleceniem odpoczynku po tego typu zabiegu, a to jednak ten ruch, jak już sobie ustaliliśmy, chociażby ze względu na odpowiednie kierunkowanie przebiegu włókien kolagenowych, tego jak to ścięgno się układa, po prostu ruch jest kluczowy. Po to idziemy na zabieg z terapii manualnej, terapii fizykalnej, czy wstrzyknięcie osocza bogato płytkowego po to, żeby zaspokoić ból i móc pracować znowu z ruchem.

Paulina Kaszyńska: I warto też przygotować osoby, które rozpoczynają taką terapię, jeżeli będą korzystały tylko z terapii manualnej treningu, że niestety na początku tej terapii ten ból może się zaostrzyć, może być go troszkę więcej i to nie jest żaden błąd w terapii, tylko tak przebiega leczenie. I na to trzeba się przygotować, żeby się po prostu tego potem nie wystraszyć.

Tak, to co powiedziałem na temat, że wszystkie te zabiegi fizjoterapeutyczne trochę nam podwyższają stan zapalny, żeby przyśpieszyć proces gojenia i właśnie stąd ten ból dodatkowy, pozabiegowy może się pojawić i to nie jest ani błąd fizjoterapeuty, ani błąd osoby, która jest leczona, że ten ból się gdzieś pojawił. Niektóre tkanki tak po prostu reagują i na to trzeba być gotowym. A więc jak widzicie ten nasz łokieć i możliwości jego leczenia jest dość dużo. Tak jak powiedziała wcześniej Paulina, diagnostyka jest tutaj królową wszystkiego i należy zbadać dokładnie pacjenta i wiedzieć skąd pochodzi dany ból, żeby móc go dobrze leczyć i też wiedzieć jak długo ten ból już się z tym pacjentem zaprzyjaźnił i z jego łokciem, żeby wiedzieć też jakie leczenie będzie najlepsze. I żeby jak najszybciej naszego pacjenta wyleczyć i dać mu możliwość swobodnej pracy i życia bez bólu. Na ten temat rozmawialiśmy sobie dzisiaj z:

Piotrem Nadulskim.

Pauliną Kaszyńską.

I ze mną, z Michałem Dachowskim. Ja was zachęcam do kolejnych odcinków i do wszystkich, które już były. Szukajcie swoich dolegliwości w naszych odcinkach i słuchajcie ich na Spotify, na iTunes i na naszej stronie www.fizjo4life.pl. A więc pozdrawiam i do zobaczenia w kolejnych odcinkach.