W czasie mojej kariery zawodowej wiele razy stawałem przed dylematem: jak najodpowiedniej dobrać metodę terapii do stanu pacjenta, by móc osiągnąć jak najlepsze wyniki. Nie mogę powiedzieć, że zawsze moje wybory były idealne, pocieszające jest jednak to, że z podobnymi problemami borykają się także moi koledzy i koleżanki po fachu.

Podczas wielu szkoleń, pokazów i ćwiczeń niejednokrotnie przekonywano mnie o skuteczności przedstawianych metod. Jednak pracując ze swoimi pacjentami i stosując przy tym przeróżne techniki rehabilitacyjne mogę z czystym sumieniem powiedzieć, ze nigdy nie miałem do czynienia z tak niezwykle prostą a jednocześnie bardzo skuteczną metoda rehabilitacji jaka jest Fascial Distortion Modell (FDM).

Poznałem ją w chwili gdy myślałem, że już coś potrafię, że wypracowałem najlepszą, moim zdaniem, formę terapii. Wtedy to dotarło do mnie, że ktoś wymyślił coś o wiele prostszego i doskonalszego. Od tej chwili moja praca w temacie rehabilitacji schorzeń narządu ruchu stanęła na głowie i rozpoczął się nowy etap w mojej karierze fizjoterapeuty.

Ta rewolucyjna metoda fizjoterapii rzuciła już na kolana USA, Austrię, Niemcy, Włochy, Hiszpanię i Holandię, a teraz jak powódź sukcesywnie zalewa polski rynek fizjoterapeutyczny. Na czym polega jej siła? Na olbrzymiej skuteczności

Więcej o metodzie FDM