Cierpnięcie dłoni w nocy i nad ranem. Udręka kobiet w wieku 40-50 lat
W Czym tkwi problem?

W każdym gabinecie fizjoterapeutycznym bardzo popularnym problemem jest trudność z wysypaniem się pacjentów, ze względu na pojawiające się nie raz i kilka razy na noc cierpnięcie dłoni. Możliwych przyczyn jest wiele, jednak olbrzymia większość dotyczy problemu z odcinkiem szyjnym i szyjno- piersiowym. A konkretnie przeciążeniom statycznym jakie serwujemy im w ciągu każdego dnia.

Szyja umioszczona jest na szczyscie naszego kręgosłupa wraz z ciężką ( 1/7 wagi dorosłego człowieka), solidną, ale jednocześnie bardzo ruchomą głową, którą musi podpierać. Zatem samo przyciąganie ziemskie powoduje, że mięśnie utrzymujące głowę są narażone na silne obciążenia. A gdy do tego dołożymy jeszcze siedzenie 8 godzin w nieprawidłowej pozycji dziennie? Albo wymuszone przez pracę stałe patrzenie w dół?

Na Zaburzenia posturalne bardzo duży wpływ mają mięśnie podpotyliczne, które mają tendencję do kurczenia się i pociągania głowy za sobą unosząc brodę. Aby temu zapobiec mięśnie mostkowo- obojczykowo- sutkowe muszą być stale napięte i ściągać głowę w kierunku ziemi. Zatem ich funkcja ruchowa zmienia się w funkcję posturalną. Mięsień w takim przypadku ( mając stale podwyższony tonus spoczynkowy) wytwarzają tzw. Punkty spustowe. Będące przyczyną bólu głowy, nieżytu nosa, uczucia dużego ciśnienia w oczach i co najważniejsze- napięcia rejonów nadobojczykowych zmniejszając przestrzeń nerwów i naczyń splotu barkowego powodując parestezje.

Aby lepiej zrozumieć skąd biorą się te uporczywe dolegliwości należy zrozumieć budowę anatomiczną odcinka szyjnego kręgosłupa. Dobrze jest patrzeć na tkanki miękkie tego rejonu jak na trzy cylindry powięziowe. Zewnętrzny cylinder, na którym skupimy się najbardziej składa się z obszernych, otaczających szyję płatów mięśniowych. Zawiera on w sobie cylinder narządowy (część przednia szyi) oraz cylinder ruchowy ( część tylna szyi). Na cylinder zewnętrzny składają się dwa kluczowe mięśnie, których terapia jest niezbędna podczas leczenia cierpnięć dłoni. Są to wspomniany mięsień czworoboczny oraz mostkowo-obojczykowo-sutkowy. Te dwa mięśnie w życiu płodowym stanowiły jedność, zostały jednak rozdzielone podczas wykształcania się obojczyka, który stworzył długi cienki trójkąt pomiędzy nimi.

Poprzez ten trójkąt możemy dostać się do cylindra ruchowego, który zawiera w sobie między innymi mięśnie pochyłe. Splot barkowy i tętnica podobojczykowa wysłania się pomiędzy mięśniem pochyłym przednim a środkowym. Mięśnie te są bardzo bogate w powięź co będzie niesamowicie przydatne podczas terapii tych rejonów. O ile w okolicy czaszkowej powięź ta wykazuje bardzo niewielką ruchomość, tak powięź w dolnej części bocznego trójkąta przypomina coś w rodzaju sita przez które przebiegają nerwy( w tym nadobojczykowy)oraz towarzyszące im naczynia krwionośne. Ze względu na fakt iż powież ta ma liczne połaczenia z sąsiednimi strukturami ( w szczególności z klatką piersiową) w sytuacjach życia codziennego jest ona permamentnie napięta.

Mięsień pochyły przedni leży głębiej niż mostkowo-obojczykowo sutkowy i stanowi zwartą taśmę, grubą na około półtora centymetra. Napina się w fazie wdechu pociągając za sobą dwa pierwsze żebra. W czasie ustabilizowania barków zdarza mu się pracować w drugą stronę pociągając nie żebra górę a odcinek szyjny w dół i w przód. Jego stałe napięcie jest zatem jednym z winowajców powstających szeroko rozumianych zwyrodnień odcinka szyjnego kręgosłupa ale w tej sytuacji znacznie ogranicza ruchomość obojczyka, zwężając ilość miejsca dla wspominanych wcześniej struktur leżących nad nim. Trudno ubrać w słowa jak wielki wpływ na organizm człowieka ma praca w tym niesamowicie ważnym rejonie. Niekiedy spektakularne efekty przynosi ona nie tylko podczas terapii cierpnięcia dłoni ale również podczas częstych dolegliwości bólowych głowy, zawrotów głowy, poprawę ostrości wzroku, redukcja szumów usznych, zmniejszenie lęku. Ten rejon ma również olbrzymi wpływ na nisko lędźwiowy odcinek kręgosłupa!

Stres <=> przeciążenie statyczne
Klasycznym przykładem statycznego przeciążenia jest napięcie mięśniowe spowodowane stresem. Jeśli coś nas martwi, przeraża bądź chorujemy na jakąkolwiek odmianę nerwicy, a szczególnie lękową napinamy nieświadomie mięśnie. Jest to zupełnie niezależne od naszej woli i jesteśmy tego zupełnie nieświadomi. Nagromadzony w stresie potencjał energetyczny nie ma ujścia, nie rozładowuje się zatem lokuje się w organizmie postaci spięcia mięśniowego. Szczególnie narażone są na to mięśnie szyi, ponieważ część z nich jest unerwiona z tego segmentu co mięśnie mimiczne twarzy. Inaczej to wygląda u zwierząt, które rozładowują napięcie stresowe w postaci walki lub ucieczki. Zwierzęta mają jednak inne stresory niż my i łatwiej im sobie z nimi poradzić, bo nikt z nas nie będzie się bił ze stresującym szefem ani uciekał przed olbrzymim rachunkiem za prąd. Ponadto w powięzi tych mięśni znajdują się liczne komórki odpowiadające za kurczliwość samej powięzi. Dokładnie takie jakie występuję np. w jelitach – tzn. kurczące się niezależnie od naszej woli. Są zatem dwa czynniki, które sprawiają, że mięśnie karku najbardziej reagują na negatywne czynniki emocjonalne.
Poprzez struktury mięśniowo powięziowe możemy zatem oddziaływać w bardzo istotny sposób na pewien zakres emocjonalności i odwrotnie. Umiejętność świadomego obniżania nadmiernego tonusu spoczynkowego oraz terapii mięśniowo- powięziowego rozluźniania już podczas jednej wizyty można zauważyć kolosalne zmiany w funkcjonowaniu organizmu. Niestety- działa to również w drugą stronę. Poprzez czynniki emocjonalne dochodzi do napięć w tych strukturach co powoduje kolizję powięziowo nerwową i powięziowo naczyniową. Jeżeli mięsień jest statycznie przeciążony, stopniowo dochodzi u niego do zwiększenia się napięcia spoczynkowego. Co to znaczy? Otóż każdy mięsień powinien pracować w zakresie skurcz- rozluźnienie. Jeśli dany mięsień jest narażony na ciężką statyczną pracę to nie dochodzi u niego do pełnego rozluźnienia. Możemy takie mięśnie wyczuć własnymi rękami – są po prostu twarde i zazwyczaj bolesne przy dotyku. Nie koniecznie muszą nas boleć podczas różnorakich czynności. Mięsień, który nie pracuje systemem skurcz- rozluźnienie nie pełni jednej ze swoich funkcji, tzn. nie pełni roli drugiego serca i nie wspomaga odprowadzania krwi z tkanek. Znaczy to również, że niepotrzebne produkty przemiany materii nie są odprowadzane.
Ponadto, mięsień który jest stale napięty pochłania znacznie więcej energii, niż mięsień pracujący prawidłowo. Jeśli zatem nasza szyja jest permanentnie napięta możemy czuć stałe zmęczenie i senność a także znacznie gorzej reagować na zmiany pogody niż inni.
Prawidłowa przeprowadzona fizjoterapia będzie zatem zbawienna dla osób borykających się z uciążliwym problemem jakim jest cierpnięcie dłoni.

Terapia jest praktycznie bezbolesna i opiera się na rozluźnianiu wszystkich struktur, zaangażowanych w napinanie mięśniowo powięziowych okolic szyi i obojczyka. Bardzo często terapia kończy się jedną sesją terapeutyczną i nie wiąże się z braniem kosztownych suplementów diety oraz witamin, które często nie mają żadnego sensu leczniczego. Z terapii powinny skorzystać przede wszystkim te osoby, które mają zdiagnozowane takie dolegliwości jak:
– Zespół cieśni nadgarstka ( szczególnie zakwalifikowane na operację)
– Zespół górnego otworu klatki piersiowej
– Cierpnięcia pochodzenia zwyrodnieniowego
Oraz inne szeroko rozumiane neuropatie.